Zmień perspektywę a problem zmieni się sam

„Punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia”. Znasz to przysłowie?

Jest ono całkiem często używane. Niestety też często zapominamy o mądrości jaka kryje się w tych słowach. Co wspólnego ma staropolskie przysłowie z naszą codziennością? Czy zawarte w tym przysłowiu przesłanie można wykorzystać do rozwiązywania problemów? Jak wykorzystać to w praktyce?

Bardzo lubię w wolnym czasie czytać książki popularno – naukowe. Moim aktualnym faworytem jest Dan Brown. Jeśli jeszcze nie czytaliście, to polecam! Naprawdę warto sięgnąć po te pozycje.
Ale do rzeczy, bo nie o moich gustach literackich ma być ten wpis. Robert Langdon, czyli główny bohater, który w każdej z książek, mierzy się z mroczną tajemnicą, jest Harwardzkim profesorem, który nigdy nie roztaje się z zegarkiem, na którym widnieje Myszka Miki. Ta bajkowa postać ma za zadanie przypominać Langdonowi o tym, że nie warto brać wszystkiego zbyt poważnie, a pewna doza humoru pomaga poradzić sobie nawet z najtrudniejszą sytuacją. Nabranie dystansu i zmiana perspektywy pomaga profesorowi rozwikłać kolejne zagadki.
O ile przygody Langdona pozostają fikcją, to jego sposób radzenia sobie z trudnościami, jest bardzo skuteczny w odniesieniu do rzeczywistości.

Odpowiedni dystans do tego, co nas spotyka i zmiana perspektywy sprawia, że patrzymy na problem zupełnie inaczej. I mimo, że przez to nasze problemy nie znikają w cudowny sposób, to my zdobywamy więcej danych na jego temat, co pomaga nam wybrać najlepsze z możliwych rozwiązań. Dodatkowo zmienia się również nasze podejście do danego problemu, ukazując go w innym świetle.

Gdy oglądasz w muzeum drogocenny obiekt, stojąc na wprost możesz zobaczyć jedynie jego fragment. Natomiast, gdy zmienisz punkt obserwacji zaczynasz dostrzegać inne, nie mniej istotne elementy oglądanego obiektu.
Gdy zakończysz wędrówkę dookoła obiektu i zrobisz kilka kroków do tył będziesz mógł uchwycić całość, a nie tylko fragmenty.
Obiekt jest cały czas ten sam. Ty zmieniając swoje miejsce obserwacji, dostrzegasz coraz to inne jego elementy. Obiekt się nie zmienia. Zmienia się jednak Twoja wiedza odnośnie tego obiektu, ciągle uzupełniając się o nowe dane na jego temat.

Tak jak postępujesz z obiektem w muzeum tak samo postępuj z trudnościami w swoim życiu. Aby móc jak najlepiej sobie z nimi poradzić, najpierw zapoznaj się z nimi jak najdokładniej. Obejrzyj swój problem z każdej strony, popatrz na niego pod różnymi kątami, uchwyć go z kilku perspektyw, zobacz na niego z góry i zdystansuj się na moment, aby osadzić go w szerszym kontekście.

Przejdźmy teraz do praktycznego zastosowania powyższych informacji.

Jednym z sposobów zmiany perspektywy jest zobaczenie tego oczami kogoś innego. Możesz to zrobić szybko i pobieżnie lub poświęcić więcej czasu, co z pewnością przyniesie także więcej cennych informacji.
By to zrobić wejdź w buty innych osób. Mogą to być osoby realistyczne, obecnie żyjące lub takie, które już odeszły. Mogą to być także postaci fantastyczne i bohaterowie historyczni. Zastanów się, co w danym temacie powiedziałyby osoby, które są dla Ciebie autorytetami, w jakiś sposób są Ci bliscy lub wręcz przeciwnie, nie nazwałbyś ich przyjacielem. Im więcej różnorodnych opinii tym lepiej. Nie dobieraj do tego ćwiczenia tylko takich osób, które myślą identycznie lub podobnie jak Ty, ponieważ wtedy nic się nie zmieni. Wysłuchaj uważnie wszystkich wypowiedzi. Nie wszystkie będą przyjemne. Pozwól dojść do głosu również tym osobą, które, mówią rzeczy niewygodne i trudne. Pamiętaj o tym, że zazwyczaj prawda dotycząca problemów nie jest łatwa do przyjęcia. Zmieniając perspektywy, dajesz sobie przestrzeń, by dostrzec kolejne kawałki problemu, wyłaniające się z mroku.

Na samym końcu zachęcam Cię, abyś zobaczył na swój problem z lotu ptaka. Pozwoli Ci to nabrać zdrowego dystansu. Poza tym pomoże Ci osadzić dany problem w szerszym kontekście swojego życia.
Dzięki temu będziesz mieć możliwość zauważenia jak nurtująca Cię sytuacja wpływa na innych ludzi oraz na pozostałe obszary w Twoim życiu takie jak: praca. Nauka, zdrowie, relacje, czy nawet światopogląd. Bo przecież nic nie dzieje się w izolacji. Wszystko w naszym życiu jest ze sobą połączone i wzajemnie od siebie zależne. Jednak by to dostrzec, musisz przestać reagować nawykowo i mieć chęć skonfrontować się z tym, co się dzieje wokół Ciebie. Patrząc z góry zauważysz, że poza tym problemem są również inne rzeczy.
Zauważysz, że problem nie jest jedyną rzeczą w Twoim życiu.

Czasami, gdy mocno nam coś przeszkadza, poświęcamy długie godziny na analizowanie i rozmyślanie, tak się zapętlamy, że tracimy z pola widzenia wszystko inne i mamy wrażenie, że poza tym, co obecnie nas martwi, nie ma nic więcej. Wtedy łatwo popaść w bezdenną ciemność. Dlatego tak ważne jest żeby w pora się wycofać i zobaczyć, że dookoła tej ciemności jest światło, z którego, jeśli skorzystamy w odpowiedni sposób, to przy jego pomocy rozproszymy tę ciemność, albo ją przynajmniej trochę rozjaśnimy.

Pamiętasz jeszcze profesora Langdona i jego zegarek, o którym wspominałam na początku? Myszka Miki machająca na tarczy zegarka była dla Langdona taką przypominajką, aby zobaczyć problem z innej perspektywy, nabrać do niego dystansu.

A co dla Ciebie będzie taką przypominajką?

Małe kroki do wielkiej zmiany

Nawet najdalsza podróż zaczyna się od pierwszego kroku” – Lao Tzu

Bez względu na to o jakiej zmianie myślisz, po okresie planowania i przygotowań trzeba zacząć ją wdrażać w swoim życiu. Przeważnie jest to moment, który weryfikuje naszą wytrwałość, konsekwencję i systematyczność. Po entuzjastycznych momentach zapału i zachwytu nowym przedsięwzięciem, pojawia się zupełnie podświadomie opór i lęk przed zmianą, które pod płaszczykiem odpowiedniej racjonalizacji skutecznie odsuwają nas od realizacji naszych marzeń.

Dodatkowo prowadzi to do frustracji i jeszcze większego wycofania się z działania a w przyszłości nawet i z marzeń.

Z jakiego powodu tak się dzieje?

Blokady na naszej drodze zmiany.
Największymi blokadami, bardzo często nieuświadomionymi są nasze wewnętrzne emocje, szczególnie te pierwotne które towarzyszą nam od tysięcy lat i ewolucyjnie były po „naszej stronie”. Najczęściej są to lęk i opór przed zmiana oraz brak akceptacji od otoczenia.

Lęk i opór przed zmianą.
Jak to możliwe, że podświadomie lub świadomie boimy się zmiany, której przecież tak bardzo chcemy i jesteśmy przekonani, że będzie to dla nas zmiana na lepsze?

Przez tysiące lat zmiana była zagrożeniem dla życia I zdrowia człowieka. W czasach, kiedy przepływ różnego rodzaju informacji był utrudniony oraz dużo wolniejszy niż ma to miejsce obecnie każda najmniejsza zmiana była niewiadomą, która rodziła stres, zupełnie niepotrzebnie obciążający nasze zdrowie i zagrażający życiu.
Wszystko w przyrodzie dąży do równowagi i harmonii bo tylko te stany zapewniają rozwój i wzrost w optymalnym stopniu. Tak więc zmiana zawsze była odbierana jako coś negatywnego bo narażała nas na utratę dużych pokładów energii, które trzeba było uzupełnić. Nasze zmiany ewolucyjne powoli przestają nadążać za zmianami w świecie, które w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat nabrały oszałamiającego tempa. Stąd pomimo wielu wiadomych proces zmiany nadal budzi lęk i opór.
Oczywiście jakaś część ludzi uwielbia zmianę i nie ma żadnych problemów z wprowadzeniem jej w życie, jednak będzie to niewielki procent populacji – jest to zdecydowana mniejszość. Wystarczy rozejrzeć się dookoła, jak wielu naszych znajomych czy bliskich wprowadza spektakularne zmiany do naszego życia.

Lęk przed odrzuceniem i brakiem akceptacji.
Jest to kolejny ważny temat, któremu dobrze jest się przyjrzeć wchodząc na drogę zmiany. Jesteśmy istotami stadnymi i przynależność do określonej grupy społecznej jest dla nas bardzo ważna. Po raz kolejny możemy się odwołać do historii naszego gatunku i wiedzy o tym, że tylko harmonijne współdziałanie decydowało w naszej przeszłości o naszym przetrwaniu. „W grupie siła” i „w grupie raźniej” to jedne ze znanych praktycznie wszystkim przekonań mocno zakorzenionych w polu świadomej zbiorowości, które w dalszym ciągu mają na nas ogromny, podświadomy wpływ.

Przypomnij sobie ile to razy podejmując jakąś aktywność
czy przedsięwzięcie zastanawiałeś się jak to odbierze rodzina, znajomi? Co powiedzą ludzie? Bez względu na to jak staramy się być niezależni, silni i odważni chcemy czuć przynależność do ważnej dla nas społeczności i chcemy być po prostu akceptowani. Taka jest nasza ludzka natura i lepiej dla nas im szybciej sobie to uświadomimy i będziemy wdrażać naszą zmianę biorąc te okoliczności pod uwagę.

Tak więc odczuwanie lęku i oporu przed zmianą, a co się z tym wiąże lęku przed odrzuceniem i brakiem akceptacji nie jest niczym złym. Wystarczy znaleźć sposób jak działać mimo tego i zaakceptować, że takie emocje i odczucia mogą się pojawić bo jest to wpisane w naszą ludzką naturę.

Filozofia kaizen – czyli małe kroki do wielkiej zmiany.
Jak zwykle piszę o rzeczach i sytuacjach, które wypróbowałam w swoim życiu i praktycznym działaniu. Kilka lat temu musiałam przeorganizować swoja pracę w korporacji i wprowadzić skuteczne sposoby zarządzania czasem oraz współpracą z innymi działami. Na początek zrobiłam plan co należy uporządkować aby zrobić miejsce na zmianę oraz jakie najmniejsze kroki potrzebuję podjąć każdego dnia aby zmiana miała szansę zaistnieć a ja nie stracę zapału na jej wdrażanie.
Zaplanowanie najmniejszych możliwych kroków, które wykonamy każdego dnia lub w określone dni jest bardzo ważne, ponieważ to właśnie małe kroki a wręcz mikrokroki, w niektórych przypadkach nie wywołają w naszym mózgu stresu związanego ze zmianą. Mały krok wykonany każdego dnia wiążący się z wydatkowanie małej ilości energii będzie dla naszego mózgu prawie niezauważony i z tego względu mózg nie będzie musiał uruchamiać żadnych mechanizmów obronnych.
Tak więc pojawienie się emocji lęku czy oporu przed zmianą w takiej sytuacji jest raczej niemożliwe.

Jednocześnie powtarzając nawet małą czynność ale systematycznie budujemy nowe połączenie neuronowe w mózgu, które powoli przekształcają się w sieć neuronalną odpowiedzialną za nowy nawyk zapisany w naszej podświadomości, który z czasem wykonujemy mechanicznie bez żadnego oporu.

Tak samo powstają dobre i złe nawyki więc warto być świadomym naszego działania.

Metoda kaizen mówi o tym, że często warto zacząć nawet od mikrokoków, które mogą wydać się nam absurdalne i często sami próbujemy szybciej zwiększyć naszą aktywność czy zaangażowanie w zmianę. Mikrokrok polega na tym, że przez początkowy okres np. tydzień czy dłużej tylko wyobrażamy sobie przez np. 1 minutę dziennie jak wykonujemy naszą aktywność czyli tłumacząc dokładniej wizualizujemy że np. ćwiczymy, segregujemy dokumenty, piszemy kilka zdań dziennie naszego nowego artykułu, jemy jeden zdrowy posiłek dziennie.
W tym czasie nie podejmujemy żadnego fizycznego działania, tylko wyobrażamy sobie jak to robimy. To wszystko!
Jeżeli wyda Ci się to dziecinnie proste lub wręcz banalne i nie warte twojej uwagi przypomnij sobie kiedy ostatni raz zaplanowałeś i wdrożyłeś coś do swojego życia i jak wyglądał ten cały proces?

Z własnego doświadczenia wiem, że małe kroki prowadzą do ogromnych zmian, które wpływają pozytywnie na wiele innych aspektów twojego życia, nawet jeżeli tego nie zaplanowałeś. W moim przypadku reorganizacja mojego czasu pracy i współdziałania z konkretnymi działami w firmie wpłynęła bardzo pozytywnie na współpracę również z innymi działami, których kompletnie nie brałam pod uwagę w takcie planowania tej zmiany. Robiąc porządek w jednym obszarze okazało się, że zmiana objęła również inne aspekty jak kamyk rzucony na spokojną taflę jeziora, wytwarza fale rozchodzące się dużo dalej niż miejsce w którym zetknął się z wodą.

Bardzo ważne też jest to, żeby nie przyspieszać wprowadzania zmiany. Kolejny krok lub zwiększenie działania można wprowadzić dopiero wtedy gdy dotychczasowa aktywność jest dla nas prosta i przyjemna oraz wykonujemy ją bez żadnego oporu i zastanawiania się, a ty sam czujesz, że to już czas zrobić coś więcej.

Praktyczne zastosowanie filozofii kaizen jest fantastycznie opisane w książce dr Roberta Maurera „Filozofia kaizen. Jak mały krok może zmienić twoje życie”, którą polecam z całego serca.

Dla niektórych z was takie małe czy mikrodziałania mogą wydać się zbyt banalne lub nawet śmieszne, jednak dla większości to idealna recepta na niezauważone przez nasz mózg i otoczenie wdrożenie wymarzonej zmiany do naszego życia.

Tak więc już dzisiaj podejmij decyzję o zmianie i zaplanuj jak ma wyglądać. Następnie jeżeli czujesz, że to może być właśnie dla ciebie najlepsza metoda to skorzystaj z kaizen i przynajmniej minutę dziennie wyobrażaj sobie jak wykonujesz swój pierwszy mikrokrok.


Podziel się w komentarzu jak Ci idzie?

 

Serce – symboliczne a może rzeczywiste siedlisko emocji?

Niedawno w rozmowie, gdy tłumaczyłam koleżance, czym jest koherencja serca, ona podsumowała wszystko jednym zdaniem: „wiedziałam, że serce nie może być jedynie symbolem miłości, lecz jest czymś więcej”.
Jak wskazuje wiele badań jej intuicja się nie myliła.

W licznych religiach, a także kulturach i tradycjach serce jest uważane za siedlisko duszy i symbol miłości. W starożytności twierdzono, że serce jest narządem, który wpływa na podejmowane przez nas decyzje, a także na to, jakie odczuwamy emocje i jak się zachowujemy. Przez wiele tysięcy lat twierdzono, że serce jest główną bazą dowodzącą, odpowiedzialną za myśli, emocje, osobowość i pamięć. Wszyscy ludzie niezależnie od tego, gdzie mieszkają i w jakich kulturze się wychowali w ten sam sposób odczytują symbolikę serca.  W naszym języku także funkcjonuje trochę powiedzeń uwzględniających serce, takie jak na przykład: słuchaj głosu serca, kieruj się sercem, rób, co Ci podpowiada serce.

Jak myślisz, który organ w naszym ciele jest najważniejszy?

Oczywiście, że wszystkie są ważne i potrzebne, każdy z nich ma jakąś role do spełnienia. Jednak, większość ludzi zapytana o to, który organ jest najważniejszy, odpowiada bez wahania „mózg”. Nie ma w tym nic dziwnego, bo tak też przez wiele lat uważało środowisko naukowców. Teraz zaczyna się to trochę zmieniać. Już coraz częściej i więcej mówi się o tym, że najważniejsze jest serce. Fakt ten potwierdzają liczne eksperymenty, które dają zaskakujące wyniki.

Serce to pompa tłocząca krew, czy coś więcej?

Ciągle rośnie ilość dowodów naukowych mówiących o tym, że serce nie jest tylko wyłącznie pompą  tłoczącą krew. Pomimo, że jest to niezwykle ważna funkcja, jaką pełnią nasze serca, to w obliczu najnowszych odkryć dotychczasowe funkcje pełnione przez serca mogą zblednąć.
Być może pompowanie krwi przez serce pod dużym ciśnieniem nie jest jego jedynym zadaniem. W książce „Neurokardiologia” dr J. Andrew Armoura pisał o tym, że  nasze serca posiadają skomplikowany system nerwowy. Odkryto, że w sercu mieści się około 40 000 komórek nerwowych takich samych, jak te, które są w naszych mózgach. Wynika z tego, że serce i mózg komunikują się
ze sobą. Dzięki temu mogą wymieniać informację bezpośrednio.
Co ciekawe więcej połączeń jest z serca do mózgu niż z mózgu
do serca. A samo serce odbiera, nadaje i przetwarza dane, odbierane przez mózg. Udowodniono także, że serce potrafi wysyłać impulsy do innych części naszego organizmu, a także potrafi samodzielnie myśleć.  Po za tym pole elektryczne serca jest aż 60 razy większe niż pole elektryczne mózgu, natomiast pole magnetyczne serca jest 5000 razy silniejsze od pola magnetycznego mózgu.  Co więcej pole emitowane przez serce wychodzi poza obręb naszych ciał.  To pole elektromagnetyczne ma średnice od 1,5m do 3m. Niesamowite jest to, że pole naszego serca ulega zmianie, która zależy od rodzaju odczuwanych emocji. Natomiast siła pola elektromagnetycznego wytwarzanego przez serce odzwierciedla się w funkcjonowaniu naszego organizmu, a także wpływa na otoczenie.

 

Czy serce może pamiętać?

Badacze twierdzą, że serce jest miejscem, w którym przechowywane są wspomnienia różnych wydarzeń. Za tym, że serce posiada zdolność do zapamiętywania i przechowywania tych wspomnień przemawiają także doświadczenia osób po transplantacji serca. Posiadają oni wspomnienia wydarzeń, w których nigdy nie brali udziału.  Niekiedy też zmieniają swoje nawyki i preferencje na przykład: smakowe na takie, które miał dawca. Znany jest również przypadek, kiedy to ośmioletnia dziewczynka po przeszczepie serca, zaczęła mieć koszmary. Od strony technicznej przeszczep okazał się sukcesem. Jednak psychologiczne konsekwencje dręczących dziecko koszmarów nawarstwiały się w związku, z czym została ona skierowana do psychiatry. Dzięki współpracy policji i psychiatrów udało się schwytać i osadzić mordercę dziecka, od którego ta dziewczynka dostała serce. Takich opisów jest wiele. Jednak, ten przypadek pamiętanych przez serce wspomnień był możliwy do sprawdzenia. Bowiem zmiany dotyczące nawyków opierają się jedynie na wspomnieniach bliskich osoby, która została dawcą. Zjawisko opisane wyżej zostało nazwane przeniesieniem pamięci i było znane lekarzom od dawna, uznawano je za możliwy do wystąpienia skutek uboczny po transplantacji.

Kto i gdzie prowadzi badania nad sercem?

Na świecie już kilkadziesiąt lat temu zaczęły powstawać instytuty
i kierunki, których zadaniem jest badanie serca. I tak na przykład
w uniwersytecie Arizona powstała nowa dyscyplina naukowa zwana kardiochirurgią energetyczną, natomiast w Kalifornii powstał Instytut HeartMath, gdzie grupa naukowców zajmuje się badaniami nad sercem, jego połączeniem z mózgiem oraz emocjami. Dzięki swoim niezwykłym odkryciom badacze z tego ośrodka naukowego opublikowali bardzo wiele prac w literaturze naukowej, o tym jak taki sposób funkcjonowania naszych serc wpływa na codzienność.
Weź sobie proszę te informację do serca i poświęć mu trochę uwagi, aby służyło Ci jak najdłużej i jak najlepiej. Bowiem najlepsze korzyści osiągamy, gdy serce i mózg współdziałają ze sobą. Gdy koncentrujemy się tylko na mózgu lub tylko na sercu nie możemy osiągnąć maksimum naszego potencjału.

 „Jeśli 20 stulecie było tak zwanym Wiekiem Rozumu, to XXI wiek powinien być Stuleciem Serca”.
– Gary ER Schwartz.

 

 

Czy znasz swoje wartości?

Wartości, słowo znane nam wszystkim, jednak mimo coraz większego wzrostu naszej świadomości do chwili obecnej niewielu ludzi potrafi bez zastanowienia i wątpliwości wymienić swoje najważniejsze wartości w trakcie zwykłej rozmowy. Każdy z nas podświadomie czuje, że wartości są ważne ale prawda jest taka, że większość ludzi nie potrafi określić swoich wartości. Nie wynika to z braku wiedzy a raczej pogoni za dniem codziennym, funkcjonowaniem w schematach narzuconych przez społeczeństwo i otoczenie, w ciągłym odhaczaniu priorytetów, ze zwykłego braku czasu żeby zatrzymać się i zajrzeć w głąb siebie.

W tym artykule zapraszam Cię do rozpoznania swoich wartości, a być może nawet stworzenia wizji życia, które będzie oparte na tym w co wierzy i czego chce twoje serce.
Na końcu tego artykułu zamieszczone jest ćwiczenie abyś mógł samodzielnie odnaleźć swoje wartości.

Czym są wartości?

Wartości to aspekty życia, które są dla Ciebie naprawdę ważne, zgodne z twoim wnętrzem. Określając wartości najlepiej kierować się przede wszystkim sercem, nie intelektem, który często chce się dostosować do otoczenia, spełnić czyjeś wymagania, które ty interpretujesz jako twoje. Odpowiadając intuicyjnie, tak jak czujesz na pytanie co jest twoją wartością będziesz najbliżej prawdy.
Wartością może być zdrowie, rodzina, pasja, miłość, rozwój, podróże, spokój,niezależność i wiele innych, bo każdy człowiek jest inny i ma inny system wartości. Wartości nie są celem same w sobie, nie można ich osiągnąć, odhaczyć i już. Wartości są kompasem, z którego dobrze jest korzystać przy podejmowaniu różnych życiowych decyzji, również wtedy jeżeli decyzje, które podejmujemy budzą w nas wiele wątpliwości. Pod wartościami kryją się emocje i uczucia, których przede wszystkim chcemy doświadczać w naszym życiu. W oparciu o swoje wartości możesz realizować całe swoje życie w każdym jego obszarze.

Zdrowie jako przykładowa wartość.

Jeżeli twoją główną wartością jest zdrowie to będziesz starał się realizować tą wartość na różne sposoby. Od zdrowej diety, poprzez aktywność ruchową do dbania o sen i odpoczynek. W sklepie będziesz szukał zdrowych produktów, skupiając się przede wszystkim na jakości a nie ilości. Zapewne będziesz czytał o suplementacji, pamiętał o tym żeby wyjść na spacer w każdej wolnej chwili lub będziesz regularnie uprawiał jakąś aktywność fizyczną. Jeżeli poczujesz zmęczenie to pozwolisz swojemu ciału odpocząć zamiast wyciskać z siebie ostatki energii.
Ten temat jak wszystkie, o których piszę jest mi bliski. Budząc się po latach życia kierowanego różnymi schematami i programami, które były raczej zewnętrznym motorem większości moich działań miałam dość duży dylemat z podejmowaniem decyzji, które są zgodne ze mną. I tutaj na pomoc przyszły wartości. Odwołując się do nich jestem w stanie podjąć najtrudniejszą decyzję a wątpliwości przestają zaprzątać moją głowę. Podejmując decyzje w oparciu o swoje wartości po prostu czujesz, że są właściwe. Jesteś spokojny oraz pełen energii do działania bo to co robisz jest w zgodzie z twoim wewnętrznym kompasem. Dzięki poznaniu swoich wartości i kierowaniu się nimi w różnych sytuacjach życiowych możemy uniknąć wielu rozterek i nietrafionych decyzji.
Zazwyczaj mamy kilka wartości, które uważamy za główne w naszym życiu i mogą one odnosić się do różnych obszarów naszego codziennego życia. W związku z tym mogą zdarzać się sytuacje, w których występuje
konflikt wartości. Ma to miejsce wtedy, kiedy decyzja, którą chcemy podjąć dotyka dwóch naszych wartości, które mogą być w opozycji do siebie.

Konflikt dwóch wartości.

Na tapetę tym razem weźmy dwie wartości: rozwój osobisty oraz wolność finansową, które przykładowo wybrałeś jako jedne z twoich, najważniejszych wartości. Stajesz przed decyzją zapisania się na dość drogi kurs, który jest związany z twoją pasją i jednocześnie wspaniale się wpisuje w wartość: rozwój osobisty. Jeżeli w tym momencie nie masz środków na tak drogi kurs i rozważasz kredyt może pojawić się zgrzyt bo co z wolnością finansową, która dla wielu może oznaczać że nie chcą się wiązać żadnymi kredytami i zobowiązaniami finansowymi. Tym bardziej, że może to już nie pierwszy drogi kurs czy szkolenie, w którym bierzesz udział. Co w takiej sytuacji zrobić? Jedna i druga wartość jest na początku twojej listy, a Ty czujesz wewnętrzne rozdarcie jeżeli masz podjąć decyzję, która odniesie się tylko do jednej wartości. I to jest najlepszy moment na poszukanie kompromisu między tymi wartościami, zbudowanie mostu, który będzie je łączył a nie rozdzielał. Tak więc w przykładzie z drogim kursem budowanie takiego mostu pomiędzy wartościami czy szukanie kompromisu pomiędzy nimi może polegać na znalezieniu innego kursu w danej tematyce, który będzie być może w innej formie a ze względu na to tańszy. Na przykład, jeżeli chcesz skończyć jakiś kurs w formie stacjonarnej zorientuj się czy nie ma czegoś podobnego online. Możesz też poszukać jakiejś mniej rozbudowanej wersji takiego kursu a skoro jest on w tematyce twoich zainteresować to dodatkowe informacje możesz zdobyć na własną rękę, czytając książkę lub oglądając jakieś materiały w internecie. A skoro to twoja pasja to pewnie już masz dość rozległą wiedzę w tym temacie 😉 Możesz też określić inne ramy czasowe do zrealizowania takiego przedsięwzięcia. Kompromis oznacza, że zamiast z czegoś rezygnować warto poszukać rozwiązania pośredniego, które jednocześnie nie spowoduje twojego wewnętrznego konfliktu i poczucia straty.

W ćwiczeniu poniżej zapraszam Cię do określenia co jest wartością w twoim życiu.

 

Ćwiczenie – określanie swoich wartości.

Usiądź w ciszy i spokoju, sam na sam ze sobą. Ćwiczenie wykonaj powoli, poświęć na nie taką ilość czasu jaka jest Ci potrzebne.
W końcu chodzi o kwestie, które są w życiu dla Ciebie najważniejsze

Z proponowanej poniżej listy, która zawiera dość rozpoznawalne dla większości wartości wybierz 20, które są dla Ciebie ważne. Pamiętaj aby wsłuchać się w swoje serca i obserwuj ciało jak reaguje kiedy czytasz kolejne wartości.

Przyjaźń                    Wzajemność                   Koleżeńskość

Dobroć                      Łagodność                      Opiekuńczość

Pomaganie                Empatia                          Troskliwość

Spokój                      Opanowanie                    Równowaga

Obdarowywanie        Przebaczenie                   Dobroczynność

Hojność                    Bezinteresowność            Uczciwość

Życzliwość                Akceptacja                      Poczucie
wartości

Radość                     Wdzięczność                    Przyjemność

Zadowolenie             Satysfakcja                      Szczęście

Piękno                      Atrakcyjność                    Uroda

Sztuka                      Seks                                 Rodzicielstwo

Rodzina                    Miłość                              Związek

Małżeństwo              Równouprawnienie            Szacunek

Męskość                   Kobiecość                          Podróże

Sprawiedliwość        Inteligencja                       Autonomia

Niezależność            Prestiż                              Sukces

Sława                       Kariera zawodowa            Wolność

Ambicja                   Indywidualizm                   Duchowość

Wiara                       Prawda                             Kompromis

Pokój                       Lojalność                          Harmonia

Zdrowie                   Pasja                                 Samorealizacja

Religia                     Równość                            Asertywność

Bezpieczeństwo       Zaufanie                            Szczerość

Spontaniczność        Zabawa                             Przyjacielskość


Jeżeli lista powyżej jest dla Ciebie niewystarczająca dodaj swoje wartości, których tutaj brakuje

Następnie zawęź swoją listę wyboru tylko do 10 wartości. Nie śpiesz się, czytaj spokojnie i uważnie. Zastanów się co jest dla Ciebie ważne.

Ostatnim krokiem jest wybór 5 kluczowych wartości. Wypisz je nadając im numery od 1 do 5, gdzie 1 przyznajemy wartości, która jest dla nas najważniejsza.
Kiedy znasz już swoje główne wartości zobacz czy i jak realizujesz je w swoim życiu?

Przygotuj 5 kartek, które zatytułujesz wartością, która znalazła się na twojej końcowej liście.
Na każdej z przygotowanych kartek – dla każdej wybranej wartości – zapisz odpowiedzi na następujące pytania:
W jaki sposób na dzień dzisiejszy realizujesz wybraną przez siebie wartość
w określonych obszarach swojego życia takich jak:
1. Praca
2. Finanse
3. Relacje z innymi ludźmi
4. Rodzina
5. Związki partnerskie
6. Rozwój
7. Zdrowie
8. Czas wolny
Czy w ogóle je realizujesz i czy chcesz je realizować w każdym z tych obszarów życia?

Zastanów się i zapisz odpowiedzi dla każdej wartości na oddzielnej kartce. Odpowiedzi na te pytania pozwolą Ci zobaczyć jak dzisiaj wygląda twoje życie i czy realizujesz w nim swoje wewnętrzne, kluczowe wartości, które są naszą prawdą o nas samych, które są sensem naszego życia i sprawiają, że realizując je czujemy się szczęśliwi i spełnieni.

To jest punkt startu, bo żeby coś zmienić trzeba wiedzieć co chcesz zmienić. Ćwiczenie z określaniem swoich wartości warto robić co jakiś czas, ponieważ tak jak wszystko również nasze wartości mogą się zmieniać. Warto aktualizować nasz wewnętrzny software żeby zawsze być na bieżąco ze sobą

Owocnego wartościowania!
Magda

Po co komu uważność?

W ostatnich latach półki w księgarniach uginają się pod ciężarem książek i poradników dotyczących uważności, a kursy i szkolenia, jak żyć uważnie wyrastają niczym grzyby po deszczu. Na wschodzie jest znana i praktykowana od kilku tysięcy lat, natomiast na zachodzie zyskuje od niedawne ogromną popularność. Jest polecana, jako antidotum na niemal wszystkie bolączki dzisiejszego świata. Czym owa tajemna sztuka jest naprawdę i gdzie tkwi jej sekret dowiesz się z tego artykułu.

Co to jest uważność?

Najpierw, aby można było mówić o praktykowaniu uważności, jej zaletach i wadach przybliżę Ci krótko głównego bohatera tego artykułu, czyli uważność. Uważność to jego pierwsza imię, a ma ich wiele, inne nazwy, które nosi nasz bohater to między innymi: skupienie, koncentracja, uwaga, bycie tu i teraz. Jak widzisz wiele jest nazw, ale wszystkie odnoszą się do tego samego, czyli uważności. Nasz bohater jest bardzo stary ma ponad 2000 lat i pochodzi z dalekiego wschodu. Tam się urodził i wychował, a w wieku około 2000 lat przybył do Europy w tym także do Polski i dość szybko zjednał sobie serca wszystkich. Najwięksi naukowcy nawet się zainteresowali tajemniczym przybyszem i zaczęli go bardzo dokładnie mierzyć, ważyć, sprawdzać i badać. W toku ich szczegółowych analiz wyprowadzili niezwykle ciekawe wnioski, o których później napiszę. Teraz jeszcze wróćmy na moment do gwiazdy artykułu. Uważność odwiedzała różne kraje, teraz można już chyba powiedzieć, że była praktycznie wszędzie. Jest bardzo skromna i cicha, nie dobija się, ani też nie narzuca nikomu, ale jeśli ktoś zechce ją przyjąć do siebie, to zostaje u niego już na zawsze, bo obdarowuje takimi prezentami, że nikt nie chce jej pozwolić na odejście. Dzisiaj przychodzi również do Ciebie, zaprosisz ją i pozwolisz by pokazała Ci wszystkie skarby, jakimi chce Cię obdarować?

Dla kogo uważność?

Zdarzyło Ci się pewnie nie raz, że nagle orientujesz się, że coś zacząłeś robić lub skończyłeś i nawet nie wiesz, kiedy i jak. To bardzo naturalne, wszyscy mamy tendencje do tego żeby bardziej niż w rzeczywistości przebywać w swojej głowie. Tam toczymy zaciekłe dyskusje, omawiamy sami przed sobą wydarzenia, budujemy wiele różnych scenariuszy sytuacji, które już były i tych, które dopiero będą…, Jeśli jeszcze nie zaprzyjaźniłeś się z uważnością, to z pewnością większość życia przeżywasz w głowie zamiast doświadczać go faktycznie w rzeczywistości. Będąc w szkole lub pracy myślimy o tym, co zjemy na obiad, albo, co zrobimy po południ. Będąc w domu i odpoczywając po ciężkim dniu, myślimy o tym, co będzie jutro w pracy lub szkole. Jedząc obiad twoje myśli wędrują do przyszłości i przeszłości. Czasami nawet nie zauważasz, że już koniec posiłku i z zdziwieniem patrzysz na pusty talerz dziwiąc się jak to możliwe. Żyjąc w głowie, nie żyjemy naprawdę. Ciągle się czymś martwimy, planujemy, oceniamy, krytykujemy, dyskutujemy… A prawdziwe życie w tym czasie mija bez naszego udziału. Pamiętasz chwilę, kiedy to na moment uchwyciłeś na przykład: zachód słońca, smak nowej potrawy, miłość ofiarowaną przez bliskich. Pamiętasz ten moment, w którym odczułeś spokój i bezpieczeństwo? Być może jest Ci trudno sobie teraz przypomnieć takie wydarzenie. Nie rezygnuj zbyt szybko i nie trać kolejnej szansy spróbuj poszukać dokładnie, jeśli nie znajdziesz, to też nic się nie dzieje, bo to jest dobry moment żebyś właśnie tego doświadczył po raz pierwszy. Pamiętasz naszego bohatera uważność? Jest on nienarzucający się, dlatego jeśli go nie zaprosisz, to sam nie wtargnie w twoje życie i nie zacznie w nim wszystkiego przemieniać. Jeśli się jednak zdecydujesz to chętnie Cię odwiedzi i nauczy swoich sztuczek. Teraz jest czas na podjęcie decyzji. Jeśli chcesz go poznać, to czytaj dalej, ćwicz i ciesz się korzyściami. Jeśli z jakiegoś powodu podejmiesz inną decyzje, to też jest porządku, może inny czas będzie dla Ciebie lepszy, a wtedy wystarczy, że tutaj wrócisz i doczytasz do końca.

Pułapka uważności.

Niekiedy, to, co jest największą zaletą bywa równocześnie też największą wadą. Tak jest w przypadku uważności. Najwspanialsze w tej sztuce jest to, że jest ona niezwykle prosta, łatwa, przyjemna i niewymagająca czasu. Przez to większość ludzi traktuje ją bardzo po macoszemu i nie poświęca jej uwagi, a nawet podważa jej skuteczność. Są to jednak tylko wyłącznie Ci, którzy nigdy w praktyce nie wdrożyli jej do swojego życia, nigdy jej nie zaprosili i nie poprzebywali z nią nawet chwili. Piszę o tym wszystkim żeby uchronić Cię przed największą pułapką uważności, która dla wielu jest kusząca i wiele osób już wywiodła na manowce. Niektórzy szukają złotego eliksiru, czegoś bardzo trudnego, niedostępnego i skomplikowanego. Wydaje im się, że tylko coś takiego rozwiąże ich trudności, które też są przecież trudne i skomplikowane. Nie do przyjęcia przez niektórych jest to, że rozwiązanie jest tak proste i dosłownie w każdej chwili dla nich dostępne. Wymówek jest wiele. Teraz na chwilę odłóż na bok swoje przekonania i myśli związane z tym temat i pozwól sobie doświadczać, a później sam zdecydujesz, komu będziesz chcieć zaufać, swojemu doświadczeniu, które jest niepodważalne, czy swoim myślą i przekonaniom, które zmieniają się jak chorągiewka na wietrze.

Korzyści uważności.

Zanim przejdziesz do ćwiczeń zapoznaj się proszę z korzyściami, jakie płyną z bycia tu i teraz. Korzyści jest wiele. Ja wymiennie tylko niektóre. Pierwszą i najważniejszą jest większa świadomość tego, czego w danej chwili doświadczamy. Jest to ważne, bo dopiero wtedy, gdy wiesz, co czujesz to możesz, to zmienić. Regularna praktyka uważności obniża poziom stresu, ułatwia zmianę nawyków, poprawia nastrój i ogólne samopoczucie, reguluje poziom emocji. Dodatkowo uważność oddaje Tobie, jako człowiekowi wolność wyboru zachowania w danej chwili. Praktykując codziennie uważność odzyskasz przestrzeń na podejmowanie decyzji, które będą prowadzić Twoje życie w obranym kierunku.

Jak praktykować uważność?

Praktyka jest prosta, wystarczy jedynie o niej pamiętać i wpleść ją w codzienne aktywności, a korzyści przyjdą same. Maksymą uważności może być, to żebyś zauważał jak najczęściej, to, czego doświadczasz wszystkimi zmysłami. Możesz robić, to wszędzie, o każdej porze dnia i nocy, z kimkolwiek jesteś. Wystarczy, że zauważysz, co się dzieje wokół Ciebie, co widzisz, słyszysz, jakie emocje czujesz i gdzie, jakie smaki i zapachy oraz doznania dotykowe docierają do Ciebie. Poniżej znajdziesz kilka przykładowych ćwiczeń, z których możesz skorzystać by poczuć na własnej skórze, czym jest uważność.

Ćwiczenie 1. Uziemienie

W tym ćwiczeniu chodzi o to abyś zatrzymał się na moment obojętnie gdzie jesteś i co robisz, a później wykonał po kolei następujące kroki:

  1. Wymień 5 rzeczy, które widzisz.
  2. Wymień 4 rzeczy, które słyszysz?
  3. Wymień 3 rzeczy, które czujesz (emocje).
  4. Wymień 2 rzeczy, które czujesz (smak/węch).
  5. Wymień 1 rzecz, o której teraz myślisz.

Ćwiczenie 2. Skanowanie ciała

Teraz usiądź na chwile w miejscu, gdzie nie będzie Ci nikt przeszkadzał, zamknij oczy i rozluźnij ciało. Następnie powoli, bez pośpiechu skupiaj się na poszczególnych partiach ciała od głowy do stóp lub odwrotnie i kieruj swoją uwagę tak jak wiązkę światła po kolei na głowę, szyje, ramiona, tułów, ręce i nogi. Cały czas skupiaj się na doznaniach, wrażeniach płynących z ciała. Wyobraź sobie, że wiązka światła przesuwa się po tobie i skanuje twoje ciało wychwytując wszystkie wrażenia i odczucia, które w danej chwili masz.

Ćwiczenie 3. Uważne aktywności codzienne

To ćwiczenie możesz wpleść w każdą czynność, taką jak na przykład: mycie zębów, sprzątanie, głaskanie psa itd. Robiąc daną rzecz zauważ świadomie, co widzisz, co słyszysz, co czujesz, jaką fakturę dotykasz, co myślisz. Poczuj na 100% sierść psa, jego zapach, zobacz dokładnie jak wygląda. Rób to tak jakbyś, to robił po raz pierwszy. Staraj się znaleźć coś, czego do tej pory nie zauważałeś.

Dotarłeś już prawie do końca. Dziękuje Ci za wytrwałość! Teraz już pewnie wiesz, o co mi chodziło z tą pułapką uważności. Czy w trakcie czytania ćwiczeń pomyślałeś sobie: „To jest bez sensu”, „u mnie na pewno, to nie zadziała”, „ i to tylko tyle, co to zmieni””… A może pomyślałeś coś jeszcze gorszego? Nie szkodzi, twój umysł chce Cię wywieść na manowce. Do Ciebie teraz jednak należy decyzja, czy spróbujesz i wtedy zobaczysz, co się stanie, czy odrzucisz na starcie. Jeśli znajdziesz się w gronie wybranych szczęśliwców, którzy postanowili spróbować i korzystają z tego, na co dzień, to pamiętaj, że uważność jak każda inna umiejętność wymaga czasu by stała się nawykiem, a mówienie o niej niczego nie zmieni. To tak jak mówienie o tym, jak jeździć na rowerze nie sprawi, że gdy na niego wsiądziesz będziesz umiał to robić.

Agata

Jak wyznaczać zdrowe granice?

W tym artykule poruszam kwestię odpowiedzi na pytanie:
Czy osoba, która jest na tzw. drodze rozwoju osobistego, która staje się bardziej świadoma i „oświecona” ma prawo stawiać granice w relacjach z innymi i nie akceptować zachowania innych ludzi?
Myślę, że to rozterka wielu osób, które wchodzą na drogę swojej wewnętrznej przemiany. Idąc za maksymą, która brzmi, że wszystko w naszym życiu jest właściwe rodzi się pytanie jak i kiedy stawiać granice żeby nagle z osoby świadomej i gotowej wziąć odpowiedzialność za własne życie nie stać się ofiarą, która akceptuje wszystko i wszystkich wbrew sobie?

Co tak naprawdę oznacza akceptować wszystko co się nam przydarza w życiu  i stawiać granice?
Przedstawię wam to zagadnienie z mojego punktu widzenia i z osobistej praktyki, ponieważ temat jest mi szczególnie bliski.

Dość długo zajęło mi znalezienie odpowiedzi na to pytanie, która naprawdę będzie zgodna z moim wnętrzem. Moim zdaniem o to właśnie chodzi, żeby każdy z nas znalazł to co jest dla niego prawdziwe a nie próbował na siłę wtłoczyć w swoje życie teorie, które choć często ładnie wyglądają na zewnątrz nie mają nic wspólnego z rzeczywistością, w której funkcjonujemy jako ludzie, ci mniej czy bardziej świadomi i oświeceni. Od kilku lat zgłębiam temat swojego rozwoju osobistego, który na dzień dzisiejszy jest moją największą pasja i sensem życia – poznać siebie, zaakceptować i tworzyć życie jak najbardziej zgodne z moim wnętrzem. Jakiś czas temu podjęłam taką decyzję, że właśnie tymi zagadnieniami będę się zajmowała przez resztę mojego życia i robię to w każdej chwili z ogromną przyjemnością.
Bo co jest ważniejszego niż twoje życie?

Tak więc spędzając każdą wolną chwile na zgłębianiu tych zagadnień, na czytaniu ogromnej ilości książek, poznawaniu różnych technik i narzędzi w zakresie rozwoju osobistego mam zapewne dużo większą świadomość kwestii z tym związanych niż przysłowiowy „Kowalski”. Absolutnie nie chodzi mi tutaj o jakieś przechwalanie się czy wywyższanie, ponieważ w pewnym momencie stało się to powodem moich dylematów: reagować czy nie? Skoro już tyle wiem, znam wiele różnych teorii i tą podstawową że ludzie są naszymi lustrami, w których tak naprawdę możemy pięknie przyglądać się sobie to jak to przełożyć na „normalne” relacje z ludźmi.

Jeżeli ktoś zachowuje się wobec mnie nie w porządku to wiedząc o tym, że ta osoba pokazuje mi to co jest we mnie, przekonanie w które wierzę, program który na autopilocie odpala się w określonych okolicznościach to jak ja mam się zachować w takiej sytuacji? Czy mam prawo powiedzieć nie, czy jednak powinnam nadstawić przysłowiowy „drugi policzek” i nie reagować a zająć się jedynie swoją wewnętrzną pracą? Otoczenie czasami wręcz oczekuje od osób, które w taki czy inny sposób zajmują się rozwojem osobistym żeby były bardziej cierpliwe, tolerancyjne, że będą znosiły więcej a swój brak świadomości i chęci do rozwoju używa jak karty przetargowej i argumentu po swojej stronie. Najgorsze jednak jest to jak my sami zostajemy swoimi największymi krytykami i sędziami, ganiąc się za emocjonalną reakcję jeżeli ktoś nas źle potraktuje, czy znajdziemy się w naprawdę trudnej sytuacji. Prawda jest taka, że bardziej czy mniej świadomi, oświeceni nadal jesteśmy ludźmi i mamy prawo do ludzkich zachowań co dla mnie oznacza łzy szczęścia jak jestem szczęśliwa, łzy smutku jak jestem smutna, czy głośny sprzeciw na czyjeś niewłaściwe zachowanie.

Tak więc reaguj, stawiaj granice zgodne z twoim wewnętrznym głosem! W każdej relacji z drugim człowiekiem bierz tylko swoją część odpowiedzialności, nie bierz całej, bo każda relacja to dwie strony. Jeżeli sytuacja jest trudna, przyjmij emocje które z niej płynął, skieruj się do wnętrza żeby znaleźć odpowiedź co mówią ci o tobie? Jeżeli czujesz smutek to z jakiego powodu? Co cię najbardziej smuci? Jeżeli czujesz złość to pozwól jej być i zapytaj siebie na co się najbardziej w tej sytuacji złościsz? Pozwól emocjom przepływać przez Ciebie i zawsze pytaj co chcą ci pokazać. Ta osoba, która sprawia ból co  pokazuje o tobie samym? Czy możesz dostrzec w co wierzysz dzięki sytuacji, która się wydarza i osobie, która staje na twojej drodze życia?

Wszystko jest właściwe i wszystko ma sens.
Jednak na tej drodze zmiany musi przyjść moment kiedy przyjmując te wszystkie emocje i tych wszystkich ludzi do swojego życia zaczniesz wyciągać wnioski a na ich podstawie podejmować działania, które zmienią twoją rzeczywistość.

I to jest moja definicja stawiania granic.

Przyjąć to co niesie życie, zaakceptować, uwolnić emocje które się z tym wiążą i podjąć decyzję co chcę żeby od dzisiaj było moją prawdą a w co dłużej nie chcę wierzyć i zastosować to w praktyce.

Przykład.
Być może jesteś w sytuacji, w której ktoś cię notorycznie odrzuca i wraca do kontaktu jeżeli ma jakąś potrzebę czy sprawę. Zdarzyło się tak wielokrotnie, często też czujesz że wchodzisz w ofiarę w takim układzie bo być może masz wewnętrznie zakorzenione poczucie odrzucenia i takie sytuacje będą ci o tym przypominały. Jednak, czy to oznacza że masz ciągle pozwalać się odrzucać? Wiesz jaki to program, wiesz jakie emocje się z tym wiążą i pracujesz z tym aspektem, ale do tego wszystkiego trzeba podjąć działanie które zmniejszy częstotliwość takich sytuacji. Co mam na myśli? Jeżeli ktoś odzywa się po jakimś czasie tylko dlatego, że akurat ma wolną chwilę albo poczuł się samotnie i przypomniał sobie o tobie bo jednak się okazuje, że całkiem sympatycznie spędzaliście razem czas to na początek zapytaj siebie czy masz prawdziwą ochotę spotkać się z tą osobą? Czy masz na to czas? W jakim celu ty się chcesz spotkać? Czy nie ma tam jakiś ukrytych twoich pragnień i potrzeb, które chcesz aby ktoś inny zaspokoił bo sam sobie nie potrafisz dać tego czego ci brakuje? Czy ta relacja jest dla ciebie naprawdę wartościowa, tzn. czy dzięki niej się rozwijasz, bardziej lubisz i akceptujesz siebie albo czy naprawdę sprawia ci szczerą radość i przyjemność przebywanie z tą osobą? Czy biegniesz na spotkanie z lękiem czy z radością w sercu? I czy masz odwagę powiedzieć tej drugiej stronie jak chciałbyś żeby wyglądała ta relacja, czy przyjmujesz wszystko co jest oby tylko trwało? I naprawdę nie chodzi tutaj o żaden egoizm. Każda relacja, w której tylko dajesz (czas, zainteresowanie, może inne rzeczy) w końcu będzie dla ciebie toksyczna, bo życie lubi harmonię i równowagę w braniu i dawaniu. Pamiętaj też żeby nie dawać więcej niż naprawdę chcesz dać, bo jeżeli dajesz więcej to masz oczekiwania chociażby na poziomie podświadomym, a każde oczekiwanie rodzi opór. Jeżeli dajesz z serca bo tego naprawdę chcesz to wszystko jest w porządku, gorzej jeżeli po jakimś czasie okazuje się, że to twoje dawanie było pewnego rodzaju poświeceniem się i tak po cichu liczysz na rewanż bez względu na to w jakiej miałby być formie. Zapytaj siebie jak jest u ciebie?
Wchodząc na drogę swojego osobistego rozwoju jak najszybciej musimy odczarować przekonanie że ludzie podążą za nami albo co lepsze, nasza zmiana wpłynie na innych i ich zmieni. Prawda jest taka, że jakaś część ludzi faktycznie popłynie razem z nami tym nurtem, jednak to będzie mniejszość. Zdecydowana większość zostanie tam gdzie jest patrząc na nas z zazdrością albo nienawiścią, bo nasze działanie i zmiana często wywołuje u innych poczucie winy, że nic nie robią ze swoim życiem i swoją sytuacją. Tak więc, zapewne często spotkasz się z krytyką czy ironią ale zrób wszystko żeby to nigdy nie zawróciło cię z twojej drogi zmiany. Niektórzy odejdą z naszego życia, a jeszcze inni się w nim pojawią. I to jest naprawdę ok, bo każdy ma swój czas i każda dusza ma swój cel. Jeżeli chcesz coś naprawdę zmienić w życiu to zacznij od siebie a później przyjdzie czas na zbawianie świata.

Tak więc przestań walczyć i:

  1. Przyjmuj do swojego życia wszystko co przychodzi.
  2. Zaakceptuj, że wszystko jest właściwe, chociaż często na początku tak nie wygląda.
  3. Obserwuj sytuacje i ludzi, którzy stają na twojej drodze życia.
    Co mówią o tobie, zapytaj swojego serca.
  4. Zdecyduj w co chcesz wierzyć od tego momentu jak poznasz co rządzi tobą w określonych sytuacjach.
  5. Postaw GRANICE – podejmij działanie, aby to w co chcesz wierzyć na swój temat stało się twoją rzeczywistością.

Masz prawo postępować w zgodzie ze sobą, tak jak czujesz że jest dobrze. Jeżeli posłuchasz serca to usłyszysz co do ciebie mówi i będziesz wiedział jaka jest twoja prawda. Słuchając swojego serca i postępując w zgodzie z jego głosem nikogo nie skrzywdzisz, ani siebie, ani innych ludzi 🙂

Życzę Ci świadomego stawiania granic w drodze do siebie!

Magda

Schematy z dzieciństwa powielane w związkach czyli życie w związku partnerskim po trudnym dzieciństwie

Bardzo często wielu z nas może podziękować rodzicom tylko
i wyłącznie za życie. Tylko tyle i aż tyle, bo życie to przecież
coś najcenniejszego co nam się przytrafia na tym ludzkim planie. Tak czasami bywa, jeżeli jest to faktem naprawdę nie ma sensu z tym walczyć, wystarczy to przyjąć, zaakceptować i pozwolić być tej historii o nas, bez szukania winnych i ofiar.
Moim rodzicom mogę podziękować za więcej niż tylko życie, ale nie będę tutaj wymieniała ich zasług bo nie o tym ma być ten artykuł. Przedstawię wam jaki wpływ relacji z rodzicami, miał u mnie na związki partnerskie. Szczególnie odniosę się do mojej relacji z tatą, który jest nieobecny w moim życiu od ponad 20 lat.
Nie pamiętam kiedy po raz pierwszy na dłużej zniknął w mojego życia, bo jedyne co pamiętam z dzieciństwa to że się pojawiał i znikał, taki powtarzający się cykl. Odchodził jak było źle w relacji z moją mamą, powracał żeby na chwilę było dobrze i znowu znikał aż do następnego powrotu. Działo się dużo i często… tak to trwało przez 11 lat.
Pewnego dnia powrócił z papierami rozwodowymi i od tego czasu rozpoczął się inny rozdział w moim życiu. Na początku było spokojniej i bardziej cicho, bezpieczniej. Cieszyłam się i smuciłam, wszystko razem ale czułam tą zmianę.
Odszedł do innej kobiety, która urodziła mu drugą córkę. Na początku mieliśmy jako taki kontakt, ale z racji tego że nasza relacja nigdy nie była trwała ani głęboka, również i tym razem nie trwało to długo.
Był nawet moment, kiedy pomyślałam, że nasza relacja jakoś się ułoży. Pewne sytuacje i okoliczności sprawiły że byliśmy sobie bliżsi, może jednak pozornie bo próba naprawy tej relacji zakończyła się ogromnym fiaskiem.
Poznałam swoją siostrę jak była cudownym, małym dzieckiem, szczerym i otwartym na świat oraz ludzi. To był krótki moment, gdzie chyba chciałam sprawdzić jak ona ma się z nim w tej ojcowskiej relacji. Ciekawe, bo nigdy nie czułam zazdrości chociaż do tej pory to ja byłam tą jedyną jego córką.
Nie czułam niczego, bo sobie nigdy na to nie pozwoliłam – taka jest prawda, wyparłam, stłumiłam i odepchnęłam to czego zmienić nie potrafiłam a zbyt bardzo bolało żeby na tamten czas to zrozumieć i zaakceptować. Umysł i nasze ciało są naszymi najlepszymi przyjaciółmi i dbają żebyśmy „przetrwali” bez względu na okoliczności.

20 lat bez ojca, bez dziadka i żadnego innego archetypu męskiego w moim życiu zrobiło swoje.
Na pierwsze efekty tego w co uwierzyłam nie było trzeba czekać długo ale wiele lat zajęło mi dostrzeżenie tego w sposób świadomy, że to co się dzieje ma związek z nim, z moim tatą.
Co poczułam wtedy kiedy odszedł na poważnie, z tym papierem i już do innej rodziny? Poczułam, że coś jest ze mną nie tak skoro mnie zostawił, a po tym jak nasz kontakt się urwał byłam już tego pewna na 100%, skoro własny ojciec nie chce mieć ze mną kontaktu a może mieć „normalny” kontakt z drugą córką. Wtedy też poczułam się odrzucona, ale to jeszcze nie wtedy poczułam to świadomie. To sytuacje na zewnątrz pokazywały mi w co wierzę w głębi siebie.
W każdej mojej relacji z mężczyzną dzisiaj już świadomie mogę odnaleźć ten schemat z dzieciństwa. Każdy mężczyzna bez względu czy to odchodziłam ja, czy on, zawsze mnie odrzucał i zostawiał w dosłowny lub symboliczny sposób a w tle był ktoś ważniejszy.

Dzisiaj z perspektywy czasu widzę to jak na dłoni, począwszy od nastoletnich zakochań po związki tak trwałe jak miało nim być moje małżeństwo. I nie chodzi tutaj o mężczyzn, że coś z nimi jest nie tak. Pytanie z jakiego powodu takich czy innych ludzi przyciągamy do naszego życia? Z jakiego powodu musimy ciągle odgrywać te same scenariusze z ewentualną zmianą teatru i obsady?
Odpowiedź brzmi: co wewnątrz to i na zewnątrz, nawet jeżeli łatwo się tylko mówi to masz to w co wierzysz, że możesz mieć. Tak jak ja wiele lat temu uwierzyłam, że coś ze mną jest nie tak, że nie można mnie kochać i akceptować taką jaką jestem i że zawsze jest ktoś lepszy i nawet nie warto z tym walczyć – chociaż w życiu nie warto z niczym walczyć – ani nawet się do tego stawić.

Co chcę przez to powiedzieć?

W momencie życia, w którym jestem, po miesiącach a już nawet latach intensywnej pracy nad sobą wiem, że to wszystko jest we mnie, te schematy, przekonania i emocje, które odpalają się w określonych sytuacjach są we mnie, nie w kimś innym. Jakie przekonania, emocje mam na myśli? Lęk przed odrzuceniem, brak wiary w to że związek może trwać do przysłowiowej „grobowej deski”, brak zaufania,
poczucie bycia niewystarczająco dobrą, podejrzliwość i wiele innych. Uświadomienie sobie i zaakceptowanie, że to wszystko jest nie w tym mężczyźnie, który odrzuca, tylko we mnie. Ludzie są lustrem, w którym możemy się przyglądać sobie i jeżeli tak podejdziemy do życia i różnych okoliczności to nawet najtrudniejsze sytuacje mogą być przepiękną lekcją dla nas i drogą do poznania siebie.

To jest klucz, żeby przestać próbować zmieniać innych a zacząć pracować nad sobą i nad naszą częścią odpowiedzialności,
tak jak ja wzięłam odpowiedzialność za swoje życie w swoje ręce.

Czy to znaczy, że ten mój tata jest cudowny, kochany i powinnam mu postawić pomnik za taką postawę? Nie, to nie oznacza że będę go próbowała bronić czy tłumaczyć, bo to znowu byłaby próba niedopuszczenia do siebie tej prawdy, że zniknął z mojego życia.
Tak, to jest fakt, nie mam z nim kontaktu i na chwilę obecną akceptuję, że tak jest bez próby zmieniania tego, bo wierzę że wszystko jest właściwe takie jakie jest. Ale czy ten fakt ma determinować całe moje życie? Czy to że mężczyzna, który był nieudolny w swojej roli ojca ma mieć jedyny wpływ na moje relacje z mężczyznami? I ostatnie, czy życie kończy się na relacjach z rodzicami? Odpowiedź brzmi: NIE.

Jako dzieci wierzymy we wszytko co mówią i pokazują nam swoim zachowaniem rodzice, są dla nas bogami, im jesteśmy młodsi tym większymi. To jakby pierwotny software naszego mózgu ale oprogramowanie jak każde można zaktualizować, wymienić, ulepszyć. Wchodząc w dorosłe życie sami już mamy świadomość, że nie wszystko jest tylko czarne albo białe, że życie ma mnóstwo odcieni a nasi rodzice to tylko ludzie ze swoim bagażem doświadczeń, wzorów i programów bardziej lub mniej doskonałych, które czasami częściej szkodzą niż pomagają.
Ta prawda objawiona nie zstąpiła na mnie pewnego dnia tylko jest wynikiem mojej pracy nad sobą, zgłębianiem wielu różnych dziedzin a przede wszystkim stawienia się twarzą w twarz do tego, że to jest moja prawda, w to wierzę, i z tego powodu mam tak a nie inaczej w życiu.

Wiem, że jest wśród nas wiele osób z podobną a może nawet taką samą historią ale są i tacy, na których takie przeżycia z dzieciństwa nie będą miały wpływu bo każdy z nas jest inny, ma inny system wartości, inny próg wrażliwości i emocjonalności. Więc być może nawet ci, którzy mają podobną historię do mojej nie będą w stanie się z tym utożsamić.

Żeby dokopać się do tej prawdy na swój temat, w którą wierzyłam od tak wielu lat musiałam zdjąć wiele cieńszych warstw na zewnątrz, które bardziej związane były z relacją z moją mamą ale temat ten być może poruszę w innych wpisach na tej stronie.

Dla tych wszystkich, którzy widzą w sobie schematy, przekonania które pracują u nich od dzieciństwa albo czują że coś jest na rzeczy a nie potrafią się do tego dostać polecam z całego serca pracę z emocjami, naprawdę w każdej postaci. Dostęp do emocji mamy zawsze, w każdym momencie naszego życia, są naszym kompasem w tym świecie. Bez względu na to czy to jest praca z ciałem, czy to praca na mentalu wszystko będzie dobre i pomocne, jeżeli tylko podejmiemy decyzję że jesteśmy gotowi na zmianę i życie po „swojemu”.
Moja rzetelna i świadoma praca rozpoczęła się od coachingu, zaczęłam od lektury M. Bennewicza, następnie ukończyłam studia podyplomowe w tym zakresie. Korzystałam z takich metod jak EFT (
ang. Emotional Freedom Techniques), Radykalne Wybaczanie, Technika Uwalniania dr David R. Hawkins’a i wszystkie te elementy oraz narzędzia wykorzystuję do dzisiaj w pracy własnej oraz na prowadzonych przeze mnie sesjach. Dodatkowo w zakresie pracy z energią osobistą korzystałam i polecam diagnostykę karmiczną i ustawienia systemowe, który pomogły mi dotrzeć do najgłębszych warstw i mocno ukrytych moich przekonań, jednak tutaj byłam tylko uczestnikiem takich spotkań. Zgłębiana przeze mnie wiedza z zakresu psychogenealogii oraz psychobiologii jest dodatkową bazą wiedzy w pracy własnej oraz innymi ludźmi i bardzo głęboko traktuje o powielaniu schematów rodzinnych oraz jak trudne dzieciństwo wpływa na dorosłość.
Przede mną warsztaty pracy z ciałem metodą Lowena i zapewne wiele innych, które odkryję w drodze do siebie i o których chętnie wam opowiem.
Duża część z tych materiałów jest dostępna za darmo w internecie w formacie pdf czy filmów na You Tube, za pozostałe narzędzia, kursy i szkolenia trzeba zapłacić. Jednak, chyba nigdy wcześniej nie mieliśmy tak łatwego dostępu do tych wszystkich możliwości, takiego ogromu wiedzy na wyciągnięcie ręki.
Jestem za to ogromnie wdzięczna 🙂

Najważniejsze jednak w tym wszystkim jest podjęcie decyzji, że stawiam się do zmiany mojego życia, do przetransformowania tego co mi nie służy bez względu na to jak bardzo nieudane dzieciństwo miałam oraz bycie konsekwentnym w dążeniu do celu jakim jest moje nowe życie wykreowane świadomie tak jak wiem, że chcę aby wyglądało.
Materiałów i wszelkich innych form pomocy jest teraz naprawdę ogrom, mnóstwo rzeczy i wydarzeń online oraz stacjonarnych.

Tutaj jeszcze jedna inspiracja do przełamywania niesłużących nam programów w podświadomości i schematów działania – medytacje Joe Dispenzy autora między innymi książki „Efekt placebo.Naukowe dowody na uzdrawiającą moc twojego umysłu”.

Tak więc, jeżeli coś Cię uwiera w twojej rzeczywistości podejmij decyzję o zmianie a kolejne kroki też się wyklarują bo energia podąża za uwagą. Jeżeli trzeba wróć do dzieciństwa, rozpoznaj i ulecz skąd to przyszło, weź swoje życie w swoje ręce i po prostu zacznij ŻYĆ tak jak tego chcesz w głębi serca. Minuta po minucie, dzień po dniu buduj nowe.
To na czym się skupiasz rośnie w siłę i staje się coraz większe
i tego życzę wszystkim stawiającym się do zmian w życiu! 🙂

Trzymam kciuki za was i za siebie na drodze zmiany!

Magda

Rozpraw się z emocjami szybko i skutecznie! – 3 kroki do emocjonalnej wolności

Kilka dni temu miałam okazję obserwować na ulicy sytuację, która wzbudzała niemałe zainteresowanie przechodniów. Dwoje młodych ludzi, chłopak i dziewczyna prawdopodobnie para szli chodnikiem i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby szli i rozmawiali. Ich rozmowa była jednak bardziej burzliwa, a nawet była to kłótnia, nie rozmowa, podczas, której padało mnóstwo wyzwisk, obelg i tym podobnych komentarzy.

Zdarza Ci się, że ponoszą Cię emocje?

Mówisz lub robisz coś pod wpływem emocji, chwilowego impulsu, a później tego żałujesz?

Emocje dyktują Ci to, jak masz się zachować w danej sytuacji?

Nie radzisz sobie z kontrolowaniem uczuć?

Jeśli któreś z pytań dotyczy właśnie Ciebie i chcesz się dowiedzieć, co zrobić w sytuacji, gdy czujesz, że tracisz grunt pod nogami, że Twoje emocje zaczynają Cię kontrolować i nic z tym nie możesz zrobić zapraszam do przeczytania całego artykułu. Dowiesz się Jak odzyskać nad nimi kontrolę? Co zrobić w momencie, gdy zalewa Cię fala nieprzyjemnych emocji? Jak uwolnić się spod działania pod wpływem emocji?

Temat jest bardzo rozległy i na każde z tych pytań mogłabym napisać oddzielny wpis i może tak też zrobię, ale nie wszystko naraz, zacznijmy od początku. Najpierw chcę zapoznać Cię z ogólnymi zasadami radzenia sobie z emocjami. Będzie ogólnie, ale bardzo konkretnie, tak żebyś od razu mógł wykorzystać te wskazówki w praktyce.

Cała instrukcja radzenia sobie z emocjami składa się z trzech kroków. W każdym z nich wcielisz się w inną postać, dzięki temu lepiej zapamiętasz poszczególne kroki. Najpierw wcielisz się w detektywa i przeprowadzisz wnikliwe śledztwo, później wysłuchasz posłańca z ważną wiadomością i na końcu wcielisz się w robotnika, który jest bardzo zaangażowany w swoją pracę. Żeby nie przedłużać, zaczynajmy.

Bądź jak dociekliwy detektyw względem emocji. Emocja, a w szczególności ta niechciana bywa jak przestępca, który pojawia się znikąd, trudno zobaczyć jego prawdziwą twarz, bo jest ukryta za maską i nie wiadomo jak się nazywa. Widzisz podobieństwo z emocjami? One też często pojawiają się i nie wiesz skąd. Czasami też masz trudność z ich nazwaniem. Badania pokazują, że ludzie używają do nazwanie emocji tylko kilka określeń, a przecież jest ich o wiele więcej. Żeby móc rozprawić się z przestępcą musisz najpierw poznać jego tożsamość. Detektyw na początku prowadzi dokładną obserwację intruza i dopiero, gdy ma wszystkie dane przystępuje do akcji. Ty musisz zachować się względem swoich emocja identycznie jak detektyw. Musisz je obserwować, nazwać, dowiedzieć się, czym zostały wywołane i jak wyglądają? Dopiero wtedy możesz skutecznie się z nimi rozprawić.
Bądź jak człowiek słuchający posłańca, który ogłasza ważną informację społeczeństwu. W dawnych czasach, gdy nie była jeszcze tak rozwinięta technologia jak obecnie posłaniec przekazywał istotne informację. Gdy dochodził w wyznaczone miejsce odczytywał publicznie treść wiadomości, którą przyniósł. Dotyczyła ona zazwyczaj bardzo ważnych wydarzeń, które miały ogromny wpływ na życie tamtejszych ludzi. Tak samo jest z Twoimi emocjami, są one dla Ciebie właśnie takim posłańcem. Każda z emocji niesie z sobą jakąś treść, którą powinieneś odczytać. Każda emocja jest dla Ciebie taką wskazówką odnośnie tego, co się dzieje aktualnie w Twoim życiu, mówi o tym, co jest teraz dla Ciebie ważne. Zatrzymaj się na moment tak jak człowiek w starożytności słuchający odczytu posłańca i wsłuchaj się w to, co chce Ci powiedzieć Twoja emocja. Ta wiadomość jest dla Ciebie ważna i będzie odgrywać dużą rolę w Twoim życiu.

Bądź jak robotnik. Robotnicy zwykle wiedzą, co muszą zrobić, mają wyznaczone zadania na konkretny dzień. Wiedzą też, że najlepiej będzie, gdy mimo nawet niesprzyjającej pogody należy wykonać swoją pracę. Czasami będziesz odczuwać przyjemne emocje, innym razem nieprzyjemne jednak, że niezależnie od tego, jakie emocje w danej chwili czujesz podejmij działania, które będą zgodne z Twoimi wartościami. Teraz już wiesz, z kim masz do czynienia, wysłuchałeś informacji, która kryje się w emocji, a teraz przyszedł czas na działanie.

Jeśli przejdziesz przez wszystkie 3 kroki i staniesz z emocją oko w oko jak detektyw z przestępcą, wysłuchasz informacji, którą przynosi posłaniec, a na koniec podejmiesz decyzje by działać zgodnie z wartościami będziesz na dobrej drodze do tego by uwolnić się od destrukcyjnego wpływu emocji.

Jak przełożyć to na praktykę?

Gdy przeżywasz emocje szczególnie te nieprzyjemne wykonaj poniższe kroki:

Krok 1. Stań się na chwilę detektywem i odpowiedz sobie na pytania takie jak: Jak się nazywa dana emocja? Skąd pochodzi? Jak bardzo jest intensywna w skali od 1 do 10? Gdzie ją odczuwam w swoim ciele?

Krok 2. Potraktuj tą emocję jak posłańca, który przynosi ważną wiadomość. Posłuchaj przez chwile tego, co chce Ci powiedzieć, a w tej informacji znajdziesz odpowiedzi na poniższe pytania:, co sprawiło, że ta emocja właśnie teraz się pojawiła? Emocje zwykle pojawiają się wtedy, gdy dzieje się coś, na czym nam zależy. Pamiętasz opisaną na początku sytuacje kłócących się ludzi. Kłótnia z pewnością dotyczyła czegoś, co było ważne dla obojga. Spróbuj odnaleźć informację, jaką niesie posłaniec emocja. Dzięki temu będziesz wiedzieć, co ważnego chce Ci powiedzieć?

Krok 3. Teraz w pełni stań się robotnikiem i podejmij wyzwanie. Wcześniejsze kroki są przygotowaniem do działania zgodnego z tym, co jest dla Ciebie bardzo ważne. Teraz jak już wiesz, co czujesz, dlaczego czujesz to, a nie coś innego i co ważnego to uczucie Ci mówi możesz świadomie dokonać wyboru i uwolnić się od zachowania dyktowanego przez emocje.

Etapy te, mimo, że są opisane dość obszernie tak byś mógł jak najlepiej zrozumieć je i pomóc sobie w kryzysowych sytuacjach tak naprawdę w rzeczywistości zajmują niewiele czasu. Oczywiście by to stało się Twoim nawykiem musisz praktykować tak często jak to tylko możliwe.

Pamiętaj najpierw jesteś detektywem, który chce poznać tożsamość przestępcy, następnie człowiekiem słuchającym odczytywanej ważnej informacji, jaką przyniósł posłaniec i w końcu robotnikiem działającym zgodnie z swoimi celami.

Nie przejmuj się, jeśli zapomnisz o którymś z kroków lub jeśli zapomnisz o tym, że znasz te kroki, lecz wyciągnij wnioski i skorzystaj z tych kroków przy następnej sytuacji, która wywoła u Ciebie destrukcyjne emocje. Powodzenia!

Agata Ziobrowska

Psycholog, terapeuta, pedagog specjalny, coach, w trakcie szkolenia psychoterapeutycznego, pasjonatka terapii trzeciej fali poznawczo-behawioralnej: ACT i DBT. Interesuje się głównie zaburzeniami w sferze emocji, nastroju i jedzenia.