Wszystko zaczęło się od coachingu…

Dokładnie 7 lat temu rozpoczęła się moja totalna zmiana a wręcz totalna transformacja od jednej z książek Macieja Bennewicza
pt. „Miłość toksyczna, miłość dojrzała. Coaching relacji”.
Pamiętam jak dzisiaj kiedy polecała mi ją moja bliska koleżanka,
ponieważ była akurat po jej lekturze. Patrząc na nią widziałam inną osobę, czułam inną energię, byłam bardzo zaciekawiona tą przemianą. Namawiała mnie kilkukrotnie na przeczytanie tej książki.
Mój wewnętrzny opór był ogromny, już nawet nie pamiętam z czego wynikał. Dzisiaj wiem, że to był brak wiary, że jakakolwiek książka może mieć jakiś realny wpływ na moje życie ale jednak dałam się namówić.

Od tej pory stałam się na kilka lat wierną fanką Bennewiczowskiej twórczości, przeczytałam wszystkie książki tego autora dostępne
na rynku, zafascynowałam się coachingiem, a przede wszystkim
jego definicją i wizją coachingu, który łączył się z psychologią
ale również filozofią i metafizyką.

To był początek mojej prawdziwej przemiany, wtedy po raz pierwszy widziałam wymierne w naszym fizycznym świecie rezultaty praktyki wdzięczności i innych wzniosłych emocji. Doświadczałam manifestacji zdarzeń, które były ich efektem. Jednak na tamten czas to wszystko było we mnie zbyt mało zakorzenione, zbyt chaotyczne i oderwane
od mojego życia żebym mogła w tym pozostać na dłużej.

Zafascynowana coachingowym podejściem do życia biegałam na wszystkie rozwojowe warsztaty, które odbywały się w moim mieście. Czułam się jak ryba w wodzie wśród ludzi, którzy wiedzą „o czym mówię”. Punktem kulminacyjnym był udział w Coachowisku organizowanym w Warszawie, czyli miejscu gdzie przez cały weekend bezpłatnie można było skorzystać z wykładów i ćwiczeń prowadzonych przez najbardziej znanych coachów w Polsce.
Wtedy to po raz pierwszy miałam okazję spotkać na żywo Macieja Bennewicza, wziąć udział w jego warsztatach a nawet dostać autograf na jego książkach.
Mam wrażenie, że to był punkt zwrotny i decydujący w tamtym momencie mojego życia. Wróciłam do domu z pełnym przekonaniem, że chcę skończyć coaching i zostać coachem.

Przez kilka miesięcy rozglądałam się za ciekawą szkołą coachingu
w moim mieście, brałam jeszcze pod uwagę Warszawę jednak studiowanie stacjonarnie było wtedy dla mnie wygodniejszą opcją. Wtedy zupełnie przypadkiem (chociaż dzisiaj nie wierzę już w przypadki) dowiedziałam się, że mają ruszyć pierwsze studia podyplomowe z zakresu coachingu i mentoringu na UMCS Lublin. Zebrała się kameralna grupa chętnych  i ruszyła I edycja wyżej wspomnianych studiów, a ja  zostałam ich dumną i szczęśliwą słuchaczką.

W ten sposób z etapu teorii przeszłam w etap praktyki i nie tylko coachingowej ale o tym już niebawem w kolejnym wpisie na moim blogu.

Małe kroki do wielkiej zmiany

Nawet najdalsza podróż zaczyna się od pierwszego kroku” – Lao Tzu

Bez względu na to o jakiej zmianie myślisz, po okresie planowania i przygotowań trzeba zacząć ją wdrażać w swoim życiu. Przeważnie jest to moment, który weryfikuje naszą wytrwałość, konsekwencję i systematyczność. Po entuzjastycznych momentach zapału i zachwytu nowym przedsięwzięciem, pojawia się zupełnie podświadomie opór i lęk przed zmianą, które pod płaszczykiem odpowiedniej racjonalizacji skutecznie odsuwają nas od realizacji naszych marzeń.

Dodatkowo prowadzi to do frustracji i jeszcze większego wycofania się z działania a w przyszłości nawet i z marzeń.

Z jakiego powodu tak się dzieje?

Blokady na naszej drodze zmiany.
Największymi blokadami, bardzo często nieuświadomionymi są nasze wewnętrzne emocje, szczególnie te pierwotne które towarzyszą nam od tysięcy lat i ewolucyjnie były po „naszej stronie”. Najczęściej są to lęk i opór przed zmiana oraz brak akceptacji od otoczenia.

Lęk i opór przed zmianą.
Jak to możliwe, że podświadomie lub świadomie boimy się zmiany, której przecież tak bardzo chcemy i jesteśmy przekonani, że będzie to dla nas zmiana na lepsze?

Przez tysiące lat zmiana była zagrożeniem dla życia I zdrowia człowieka. W czasach, kiedy przepływ różnego rodzaju informacji był utrudniony oraz dużo wolniejszy niż ma to miejsce obecnie każda najmniejsza zmiana była niewiadomą, która rodziła stres, zupełnie niepotrzebnie obciążający nasze zdrowie i zagrażający życiu.
Wszystko w przyrodzie dąży do równowagi i harmonii bo tylko te stany zapewniają rozwój i wzrost w optymalnym stopniu. Tak więc zmiana zawsze była odbierana jako coś negatywnego bo narażała nas na utratę dużych pokładów energii, które trzeba było uzupełnić. Nasze zmiany ewolucyjne powoli przestają nadążać za zmianami w świecie, które w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat nabrały oszałamiającego tempa. Stąd pomimo wielu wiadomych proces zmiany nadal budzi lęk i opór.
Oczywiście jakaś część ludzi uwielbia zmianę i nie ma żadnych problemów z wprowadzeniem jej w życie, jednak będzie to niewielki procent populacji – jest to zdecydowana mniejszość. Wystarczy rozejrzeć się dookoła, jak wielu naszych znajomych czy bliskich wprowadza spektakularne zmiany do naszego życia.

Lęk przed odrzuceniem i brakiem akceptacji.
Jest to kolejny ważny temat, któremu dobrze jest się przyjrzeć wchodząc na drogę zmiany. Jesteśmy istotami stadnymi i przynależność do określonej grupy społecznej jest dla nas bardzo ważna. Po raz kolejny możemy się odwołać do historii naszego gatunku i wiedzy o tym, że tylko harmonijne współdziałanie decydowało w naszej przeszłości o naszym przetrwaniu. „W grupie siła” i „w grupie raźniej” to jedne ze znanych praktycznie wszystkim przekonań mocno zakorzenionych w polu świadomej zbiorowości, które w dalszym ciągu mają na nas ogromny, podświadomy wpływ.

Przypomnij sobie ile to razy podejmując jakąś aktywność
czy przedsięwzięcie zastanawiałeś się jak to odbierze rodzina, znajomi? Co powiedzą ludzie? Bez względu na to jak staramy się być niezależni, silni i odważni chcemy czuć przynależność do ważnej dla nas społeczności i chcemy być po prostu akceptowani. Taka jest nasza ludzka natura i lepiej dla nas im szybciej sobie to uświadomimy i będziemy wdrażać naszą zmianę biorąc te okoliczności pod uwagę.

Tak więc odczuwanie lęku i oporu przed zmianą, a co się z tym wiąże lęku przed odrzuceniem i brakiem akceptacji nie jest niczym złym. Wystarczy znaleźć sposób jak działać mimo tego i zaakceptować, że takie emocje i odczucia mogą się pojawić bo jest to wpisane w naszą ludzką naturę.

Filozofia kaizen – czyli małe kroki do wielkiej zmiany.
Jak zwykle piszę o rzeczach i sytuacjach, które wypróbowałam w swoim życiu i praktycznym działaniu. Kilka lat temu musiałam przeorganizować swoja pracę w korporacji i wprowadzić skuteczne sposoby zarządzania czasem oraz współpracą z innymi działami. Na początek zrobiłam plan co należy uporządkować aby zrobić miejsce na zmianę oraz jakie najmniejsze kroki potrzebuję podjąć każdego dnia aby zmiana miała szansę zaistnieć a ja nie stracę zapału na jej wdrażanie.
Zaplanowanie najmniejszych możliwych kroków, które wykonamy każdego dnia lub w określone dni jest bardzo ważne, ponieważ to właśnie małe kroki a wręcz mikrokroki, w niektórych przypadkach nie wywołają w naszym mózgu stresu związanego ze zmianą. Mały krok wykonany każdego dnia wiążący się z wydatkowanie małej ilości energii będzie dla naszego mózgu prawie niezauważony i z tego względu mózg nie będzie musiał uruchamiać żadnych mechanizmów obronnych.
Tak więc pojawienie się emocji lęku czy oporu przed zmianą w takiej sytuacji jest raczej niemożliwe.

Jednocześnie powtarzając nawet małą czynność ale systematycznie budujemy nowe połączenie neuronowe w mózgu, które powoli przekształcają się w sieć neuronalną odpowiedzialną za nowy nawyk zapisany w naszej podświadomości, który z czasem wykonujemy mechanicznie bez żadnego oporu.

Tak samo powstają dobre i złe nawyki więc warto być świadomym naszego działania.

Metoda kaizen mówi o tym, że często warto zacząć nawet od mikrokoków, które mogą wydać się nam absurdalne i często sami próbujemy szybciej zwiększyć naszą aktywność czy zaangażowanie w zmianę. Mikrokrok polega na tym, że przez początkowy okres np. tydzień czy dłużej tylko wyobrażamy sobie przez np. 1 minutę dziennie jak wykonujemy naszą aktywność czyli tłumacząc dokładniej wizualizujemy że np. ćwiczymy, segregujemy dokumenty, piszemy kilka zdań dziennie naszego nowego artykułu, jemy jeden zdrowy posiłek dziennie.
W tym czasie nie podejmujemy żadnego fizycznego działania, tylko wyobrażamy sobie jak to robimy. To wszystko!
Jeżeli wyda Ci się to dziecinnie proste lub wręcz banalne i nie warte twojej uwagi przypomnij sobie kiedy ostatni raz zaplanowałeś i wdrożyłeś coś do swojego życia i jak wyglądał ten cały proces?

Z własnego doświadczenia wiem, że małe kroki prowadzą do ogromnych zmian, które wpływają pozytywnie na wiele innych aspektów twojego życia, nawet jeżeli tego nie zaplanowałeś. W moim przypadku reorganizacja mojego czasu pracy i współdziałania z konkretnymi działami w firmie wpłynęła bardzo pozytywnie na współpracę również z innymi działami, których kompletnie nie brałam pod uwagę w takcie planowania tej zmiany. Robiąc porządek w jednym obszarze okazało się, że zmiana objęła również inne aspekty jak kamyk rzucony na spokojną taflę jeziora, wytwarza fale rozchodzące się dużo dalej niż miejsce w którym zetknął się z wodą.

Bardzo ważne też jest to, żeby nie przyspieszać wprowadzania zmiany. Kolejny krok lub zwiększenie działania można wprowadzić dopiero wtedy gdy dotychczasowa aktywność jest dla nas prosta i przyjemna oraz wykonujemy ją bez żadnego oporu i zastanawiania się, a ty sam czujesz, że to już czas zrobić coś więcej.

Praktyczne zastosowanie filozofii kaizen jest fantastycznie opisane w książce dr Roberta Maurera „Filozofia kaizen. Jak mały krok może zmienić twoje życie”, którą polecam z całego serca.

Dla niektórych z was takie małe czy mikrodziałania mogą wydać się zbyt banalne lub nawet śmieszne, jednak dla większości to idealna recepta na niezauważone przez nasz mózg i otoczenie wdrożenie wymarzonej zmiany do naszego życia.

Tak więc już dzisiaj podejmij decyzję o zmianie i zaplanuj jak ma wyglądać. Następnie jeżeli czujesz, że to może być właśnie dla ciebie najlepsza metoda to skorzystaj z kaizen i przynajmniej minutę dziennie wyobrażaj sobie jak wykonujesz swój pierwszy mikrokrok.


Podziel się w komentarzu jak Ci idzie?

 

Czy znasz swoje wartości?

Wartości, słowo znane nam wszystkim, jednak mimo coraz większego wzrostu naszej świadomości do chwili obecnej niewielu ludzi potrafi bez zastanowienia i wątpliwości wymienić swoje najważniejsze wartości w trakcie zwykłej rozmowy. Każdy z nas podświadomie czuje, że wartości są ważne ale prawda jest taka, że większość ludzi nie potrafi określić swoich wartości. Nie wynika to z braku wiedzy a raczej pogoni za dniem codziennym, funkcjonowaniem w schematach narzuconych przez społeczeństwo i otoczenie, w ciągłym odhaczaniu priorytetów, ze zwykłego braku czasu żeby zatrzymać się i zajrzeć w głąb siebie.

W tym artykule zapraszam Cię do rozpoznania swoich wartości, a być może nawet stworzenia wizji życia, które będzie oparte na tym w co wierzy i czego chce twoje serce.
Na końcu tego artykułu zamieszczone jest ćwiczenie abyś mógł samodzielnie odnaleźć swoje wartości.

Czym są wartości?

Wartości to aspekty życia, które są dla Ciebie naprawdę ważne, zgodne z twoim wnętrzem. Określając wartości najlepiej kierować się przede wszystkim sercem, nie intelektem, który często chce się dostosować do otoczenia, spełnić czyjeś wymagania, które ty interpretujesz jako twoje. Odpowiadając intuicyjnie, tak jak czujesz na pytanie co jest twoją wartością będziesz najbliżej prawdy.
Wartością może być zdrowie, rodzina, pasja, miłość, rozwój, podróże, spokój,niezależność i wiele innych, bo każdy człowiek jest inny i ma inny system wartości. Wartości nie są celem same w sobie, nie można ich osiągnąć, odhaczyć i już. Wartości są kompasem, z którego dobrze jest korzystać przy podejmowaniu różnych życiowych decyzji, również wtedy jeżeli decyzje, które podejmujemy budzą w nas wiele wątpliwości. Pod wartościami kryją się emocje i uczucia, których przede wszystkim chcemy doświadczać w naszym życiu. W oparciu o swoje wartości możesz realizować całe swoje życie w każdym jego obszarze.

Zdrowie jako przykładowa wartość.

Jeżeli twoją główną wartością jest zdrowie to będziesz starał się realizować tą wartość na różne sposoby. Od zdrowej diety, poprzez aktywność ruchową do dbania o sen i odpoczynek. W sklepie będziesz szukał zdrowych produktów, skupiając się przede wszystkim na jakości a nie ilości. Zapewne będziesz czytał o suplementacji, pamiętał o tym żeby wyjść na spacer w każdej wolnej chwili lub będziesz regularnie uprawiał jakąś aktywność fizyczną. Jeżeli poczujesz zmęczenie to pozwolisz swojemu ciału odpocząć zamiast wyciskać z siebie ostatki energii.
Ten temat jak wszystkie, o których piszę jest mi bliski. Budząc się po latach życia kierowanego różnymi schematami i programami, które były raczej zewnętrznym motorem większości moich działań miałam dość duży dylemat z podejmowaniem decyzji, które są zgodne ze mną. I tutaj na pomoc przyszły wartości. Odwołując się do nich jestem w stanie podjąć najtrudniejszą decyzję a wątpliwości przestają zaprzątać moją głowę. Podejmując decyzje w oparciu o swoje wartości po prostu czujesz, że są właściwe. Jesteś spokojny oraz pełen energii do działania bo to co robisz jest w zgodzie z twoim wewnętrznym kompasem. Dzięki poznaniu swoich wartości i kierowaniu się nimi w różnych sytuacjach życiowych możemy uniknąć wielu rozterek i nietrafionych decyzji.
Zazwyczaj mamy kilka wartości, które uważamy za główne w naszym życiu i mogą one odnosić się do różnych obszarów naszego codziennego życia. W związku z tym mogą zdarzać się sytuacje, w których występuje
konflikt wartości. Ma to miejsce wtedy, kiedy decyzja, którą chcemy podjąć dotyka dwóch naszych wartości, które mogą być w opozycji do siebie.

Konflikt dwóch wartości.

Na tapetę tym razem weźmy dwie wartości: rozwój osobisty oraz wolność finansową, które przykładowo wybrałeś jako jedne z twoich, najważniejszych wartości. Stajesz przed decyzją zapisania się na dość drogi kurs, który jest związany z twoją pasją i jednocześnie wspaniale się wpisuje w wartość: rozwój osobisty. Jeżeli w tym momencie nie masz środków na tak drogi kurs i rozważasz kredyt może pojawić się zgrzyt bo co z wolnością finansową, która dla wielu może oznaczać że nie chcą się wiązać żadnymi kredytami i zobowiązaniami finansowymi. Tym bardziej, że może to już nie pierwszy drogi kurs czy szkolenie, w którym bierzesz udział. Co w takiej sytuacji zrobić? Jedna i druga wartość jest na początku twojej listy, a Ty czujesz wewnętrzne rozdarcie jeżeli masz podjąć decyzję, która odniesie się tylko do jednej wartości. I to jest najlepszy moment na poszukanie kompromisu między tymi wartościami, zbudowanie mostu, który będzie je łączył a nie rozdzielał. Tak więc w przykładzie z drogim kursem budowanie takiego mostu pomiędzy wartościami czy szukanie kompromisu pomiędzy nimi może polegać na znalezieniu innego kursu w danej tematyce, który będzie być może w innej formie a ze względu na to tańszy. Na przykład, jeżeli chcesz skończyć jakiś kurs w formie stacjonarnej zorientuj się czy nie ma czegoś podobnego online. Możesz też poszukać jakiejś mniej rozbudowanej wersji takiego kursu a skoro jest on w tematyce twoich zainteresować to dodatkowe informacje możesz zdobyć na własną rękę, czytając książkę lub oglądając jakieś materiały w internecie. A skoro to twoja pasja to pewnie już masz dość rozległą wiedzę w tym temacie 😉 Możesz też określić inne ramy czasowe do zrealizowania takiego przedsięwzięcia. Kompromis oznacza, że zamiast z czegoś rezygnować warto poszukać rozwiązania pośredniego, które jednocześnie nie spowoduje twojego wewnętrznego konfliktu i poczucia straty.

W ćwiczeniu poniżej zapraszam Cię do określenia co jest wartością w twoim życiu.

 

Ćwiczenie – określanie swoich wartości.

Usiądź w ciszy i spokoju, sam na sam ze sobą. Ćwiczenie wykonaj powoli, poświęć na nie taką ilość czasu jaka jest Ci potrzebne.
W końcu chodzi o kwestie, które są w życiu dla Ciebie najważniejsze

Z proponowanej poniżej listy, która zawiera dość rozpoznawalne dla większości wartości wybierz 20, które są dla Ciebie ważne. Pamiętaj aby wsłuchać się w swoje serca i obserwuj ciało jak reaguje kiedy czytasz kolejne wartości.

Przyjaźń                    Wzajemność                   Koleżeńskość

Dobroć                      Łagodność                      Opiekuńczość

Pomaganie                Empatia                          Troskliwość

Spokój                      Opanowanie                    Równowaga

Obdarowywanie        Przebaczenie                   Dobroczynność

Hojność                    Bezinteresowność            Uczciwość

Życzliwość                Akceptacja                      Poczucie
wartości

Radość                     Wdzięczność                    Przyjemność

Zadowolenie             Satysfakcja                      Szczęście

Piękno                      Atrakcyjność                    Uroda

Sztuka                      Seks                                 Rodzicielstwo

Rodzina                    Miłość                              Związek

Małżeństwo              Równouprawnienie            Szacunek

Męskość                   Kobiecość                          Podróże

Sprawiedliwość        Inteligencja                       Autonomia

Niezależność            Prestiż                              Sukces

Sława                       Kariera zawodowa            Wolność

Ambicja                   Indywidualizm                   Duchowość

Wiara                       Prawda                             Kompromis

Pokój                       Lojalność                          Harmonia

Zdrowie                   Pasja                                 Samorealizacja

Religia                     Równość                            Asertywność

Bezpieczeństwo       Zaufanie                            Szczerość

Spontaniczność        Zabawa                             Przyjacielskość


Jeżeli lista powyżej jest dla Ciebie niewystarczająca dodaj swoje wartości, których tutaj brakuje

Następnie zawęź swoją listę wyboru tylko do 10 wartości. Nie śpiesz się, czytaj spokojnie i uważnie. Zastanów się co jest dla Ciebie ważne.

Ostatnim krokiem jest wybór 5 kluczowych wartości. Wypisz je nadając im numery od 1 do 5, gdzie 1 przyznajemy wartości, która jest dla nas najważniejsza.
Kiedy znasz już swoje główne wartości zobacz czy i jak realizujesz je w swoim życiu?

Przygotuj 5 kartek, które zatytułujesz wartością, która znalazła się na twojej końcowej liście.
Na każdej z przygotowanych kartek – dla każdej wybranej wartości – zapisz odpowiedzi na następujące pytania:
W jaki sposób na dzień dzisiejszy realizujesz wybraną przez siebie wartość
w określonych obszarach swojego życia takich jak:
1. Praca
2. Finanse
3. Relacje z innymi ludźmi
4. Rodzina
5. Związki partnerskie
6. Rozwój
7. Zdrowie
8. Czas wolny
Czy w ogóle je realizujesz i czy chcesz je realizować w każdym z tych obszarów życia?

Zastanów się i zapisz odpowiedzi dla każdej wartości na oddzielnej kartce. Odpowiedzi na te pytania pozwolą Ci zobaczyć jak dzisiaj wygląda twoje życie i czy realizujesz w nim swoje wewnętrzne, kluczowe wartości, które są naszą prawdą o nas samych, które są sensem naszego życia i sprawiają, że realizując je czujemy się szczęśliwi i spełnieni.

To jest punkt startu, bo żeby coś zmienić trzeba wiedzieć co chcesz zmienić. Ćwiczenie z określaniem swoich wartości warto robić co jakiś czas, ponieważ tak jak wszystko również nasze wartości mogą się zmieniać. Warto aktualizować nasz wewnętrzny software żeby zawsze być na bieżąco ze sobą

Owocnego wartościowania!
Magda

Jak wyznaczać zdrowe granice?

W tym artykule poruszam kwestię odpowiedzi na pytanie:
Czy osoba, która jest na tzw. drodze rozwoju osobistego, która staje się bardziej świadoma i „oświecona” ma prawo stawiać granice w relacjach z innymi i nie akceptować zachowania innych ludzi?
Myślę, że to rozterka wielu osób, które wchodzą na drogę swojej wewnętrznej przemiany. Idąc za maksymą, która brzmi, że wszystko w naszym życiu jest właściwe rodzi się pytanie jak i kiedy stawiać granice żeby nagle z osoby świadomej i gotowej wziąć odpowiedzialność za własne życie nie stać się ofiarą, która akceptuje wszystko i wszystkich wbrew sobie?

Co tak naprawdę oznacza akceptować wszystko co się nam przydarza w życiu  i stawiać granice?
Przedstawię wam to zagadnienie z mojego punktu widzenia i z osobistej praktyki, ponieważ temat jest mi szczególnie bliski.

Dość długo zajęło mi znalezienie odpowiedzi na to pytanie, która naprawdę będzie zgodna z moim wnętrzem. Moim zdaniem o to właśnie chodzi, żeby każdy z nas znalazł to co jest dla niego prawdziwe a nie próbował na siłę wtłoczyć w swoje życie teorie, które choć często ładnie wyglądają na zewnątrz nie mają nic wspólnego z rzeczywistością, w której funkcjonujemy jako ludzie, ci mniej czy bardziej świadomi i oświeceni. Od kilku lat zgłębiam temat swojego rozwoju osobistego, który na dzień dzisiejszy jest moją największą pasja i sensem życia – poznać siebie, zaakceptować i tworzyć życie jak najbardziej zgodne z moim wnętrzem. Jakiś czas temu podjęłam taką decyzję, że właśnie tymi zagadnieniami będę się zajmowała przez resztę mojego życia i robię to w każdej chwili z ogromną przyjemnością.
Bo co jest ważniejszego niż twoje życie?

Tak więc spędzając każdą wolną chwile na zgłębianiu tych zagadnień, na czytaniu ogromnej ilości książek, poznawaniu różnych technik i narzędzi w zakresie rozwoju osobistego mam zapewne dużo większą świadomość kwestii z tym związanych niż przysłowiowy „Kowalski”. Absolutnie nie chodzi mi tutaj o jakieś przechwalanie się czy wywyższanie, ponieważ w pewnym momencie stało się to powodem moich dylematów: reagować czy nie? Skoro już tyle wiem, znam wiele różnych teorii i tą podstawową że ludzie są naszymi lustrami, w których tak naprawdę możemy pięknie przyglądać się sobie to jak to przełożyć na „normalne” relacje z ludźmi.

Jeżeli ktoś zachowuje się wobec mnie nie w porządku to wiedząc o tym, że ta osoba pokazuje mi to co jest we mnie, przekonanie w które wierzę, program który na autopilocie odpala się w określonych okolicznościach to jak ja mam się zachować w takiej sytuacji? Czy mam prawo powiedzieć nie, czy jednak powinnam nadstawić przysłowiowy „drugi policzek” i nie reagować a zająć się jedynie swoją wewnętrzną pracą? Otoczenie czasami wręcz oczekuje od osób, które w taki czy inny sposób zajmują się rozwojem osobistym żeby były bardziej cierpliwe, tolerancyjne, że będą znosiły więcej a swój brak świadomości i chęci do rozwoju używa jak karty przetargowej i argumentu po swojej stronie. Najgorsze jednak jest to jak my sami zostajemy swoimi największymi krytykami i sędziami, ganiąc się za emocjonalną reakcję jeżeli ktoś nas źle potraktuje, czy znajdziemy się w naprawdę trudnej sytuacji. Prawda jest taka, że bardziej czy mniej świadomi, oświeceni nadal jesteśmy ludźmi i mamy prawo do ludzkich zachowań co dla mnie oznacza łzy szczęścia jak jestem szczęśliwa, łzy smutku jak jestem smutna, czy głośny sprzeciw na czyjeś niewłaściwe zachowanie.

Tak więc reaguj, stawiaj granice zgodne z twoim wewnętrznym głosem! W każdej relacji z drugim człowiekiem bierz tylko swoją część odpowiedzialności, nie bierz całej, bo każda relacja to dwie strony. Jeżeli sytuacja jest trudna, przyjmij emocje które z niej płynął, skieruj się do wnętrza żeby znaleźć odpowiedź co mówią ci o tobie? Jeżeli czujesz smutek to z jakiego powodu? Co cię najbardziej smuci? Jeżeli czujesz złość to pozwól jej być i zapytaj siebie na co się najbardziej w tej sytuacji złościsz? Pozwól emocjom przepływać przez Ciebie i zawsze pytaj co chcą ci pokazać. Ta osoba, która sprawia ból co  pokazuje o tobie samym? Czy możesz dostrzec w co wierzysz dzięki sytuacji, która się wydarza i osobie, która staje na twojej drodze życia?

Wszystko jest właściwe i wszystko ma sens.
Jednak na tej drodze zmiany musi przyjść moment kiedy przyjmując te wszystkie emocje i tych wszystkich ludzi do swojego życia zaczniesz wyciągać wnioski a na ich podstawie podejmować działania, które zmienią twoją rzeczywistość.

I to jest moja definicja stawiania granic.

Przyjąć to co niesie życie, zaakceptować, uwolnić emocje które się z tym wiążą i podjąć decyzję co chcę żeby od dzisiaj było moją prawdą a w co dłużej nie chcę wierzyć i zastosować to w praktyce.

Przykład.
Być może jesteś w sytuacji, w której ktoś cię notorycznie odrzuca i wraca do kontaktu jeżeli ma jakąś potrzebę czy sprawę. Zdarzyło się tak wielokrotnie, często też czujesz że wchodzisz w ofiarę w takim układzie bo być może masz wewnętrznie zakorzenione poczucie odrzucenia i takie sytuacje będą ci o tym przypominały. Jednak, czy to oznacza że masz ciągle pozwalać się odrzucać? Wiesz jaki to program, wiesz jakie emocje się z tym wiążą i pracujesz z tym aspektem, ale do tego wszystkiego trzeba podjąć działanie które zmniejszy częstotliwość takich sytuacji. Co mam na myśli? Jeżeli ktoś odzywa się po jakimś czasie tylko dlatego, że akurat ma wolną chwilę albo poczuł się samotnie i przypomniał sobie o tobie bo jednak się okazuje, że całkiem sympatycznie spędzaliście razem czas to na początek zapytaj siebie czy masz prawdziwą ochotę spotkać się z tą osobą? Czy masz na to czas? W jakim celu ty się chcesz spotkać? Czy nie ma tam jakiś ukrytych twoich pragnień i potrzeb, które chcesz aby ktoś inny zaspokoił bo sam sobie nie potrafisz dać tego czego ci brakuje? Czy ta relacja jest dla ciebie naprawdę wartościowa, tzn. czy dzięki niej się rozwijasz, bardziej lubisz i akceptujesz siebie albo czy naprawdę sprawia ci szczerą radość i przyjemność przebywanie z tą osobą? Czy biegniesz na spotkanie z lękiem czy z radością w sercu? I czy masz odwagę powiedzieć tej drugiej stronie jak chciałbyś żeby wyglądała ta relacja, czy przyjmujesz wszystko co jest oby tylko trwało? I naprawdę nie chodzi tutaj o żaden egoizm. Każda relacja, w której tylko dajesz (czas, zainteresowanie, może inne rzeczy) w końcu będzie dla ciebie toksyczna, bo życie lubi harmonię i równowagę w braniu i dawaniu. Pamiętaj też żeby nie dawać więcej niż naprawdę chcesz dać, bo jeżeli dajesz więcej to masz oczekiwania chociażby na poziomie podświadomym, a każde oczekiwanie rodzi opór. Jeżeli dajesz z serca bo tego naprawdę chcesz to wszystko jest w porządku, gorzej jeżeli po jakimś czasie okazuje się, że to twoje dawanie było pewnego rodzaju poświeceniem się i tak po cichu liczysz na rewanż bez względu na to w jakiej miałby być formie. Zapytaj siebie jak jest u ciebie?
Wchodząc na drogę swojego osobistego rozwoju jak najszybciej musimy odczarować przekonanie że ludzie podążą za nami albo co lepsze, nasza zmiana wpłynie na innych i ich zmieni. Prawda jest taka, że jakaś część ludzi faktycznie popłynie razem z nami tym nurtem, jednak to będzie mniejszość. Zdecydowana większość zostanie tam gdzie jest patrząc na nas z zazdrością albo nienawiścią, bo nasze działanie i zmiana często wywołuje u innych poczucie winy, że nic nie robią ze swoim życiem i swoją sytuacją. Tak więc, zapewne często spotkasz się z krytyką czy ironią ale zrób wszystko żeby to nigdy nie zawróciło cię z twojej drogi zmiany. Niektórzy odejdą z naszego życia, a jeszcze inni się w nim pojawią. I to jest naprawdę ok, bo każdy ma swój czas i każda dusza ma swój cel. Jeżeli chcesz coś naprawdę zmienić w życiu to zacznij od siebie a później przyjdzie czas na zbawianie świata.

Tak więc przestań walczyć i:

  1. Przyjmuj do swojego życia wszystko co przychodzi.
  2. Zaakceptuj, że wszystko jest właściwe, chociaż często na początku tak nie wygląda.
  3. Obserwuj sytuacje i ludzi, którzy stają na twojej drodze życia.
    Co mówią o tobie, zapytaj swojego serca.
  4. Zdecyduj w co chcesz wierzyć od tego momentu jak poznasz co rządzi tobą w określonych sytuacjach.
  5. Postaw GRANICE – podejmij działanie, aby to w co chcesz wierzyć na swój temat stało się twoją rzeczywistością.

Masz prawo postępować w zgodzie ze sobą, tak jak czujesz że jest dobrze. Jeżeli posłuchasz serca to usłyszysz co do ciebie mówi i będziesz wiedział jaka jest twoja prawda. Słuchając swojego serca i postępując w zgodzie z jego głosem nikogo nie skrzywdzisz, ani siebie, ani innych ludzi 🙂

Życzę Ci świadomego stawiania granic w drodze do siebie!

Magda

Schematy z dzieciństwa powielane w związkach czyli życie w związku partnerskim po trudnym dzieciństwie

Bardzo często wielu z nas może podziękować rodzicom tylko
i wyłącznie za życie. Tylko tyle i aż tyle, bo życie to przecież
coś najcenniejszego co nam się przytrafia na tym ludzkim planie. Tak czasami bywa, jeżeli jest to faktem naprawdę nie ma sensu z tym walczyć, wystarczy to przyjąć, zaakceptować i pozwolić być tej historii o nas, bez szukania winnych i ofiar.
Moim rodzicom mogę podziękować za więcej niż tylko życie, ale nie będę tutaj wymieniała ich zasług bo nie o tym ma być ten artykuł. Przedstawię wam jaki wpływ relacji z rodzicami, miał u mnie na związki partnerskie. Szczególnie odniosę się do mojej relacji z tatą, który jest nieobecny w moim życiu od ponad 20 lat.
Nie pamiętam kiedy po raz pierwszy na dłużej zniknął w mojego życia, bo jedyne co pamiętam z dzieciństwa to że się pojawiał i znikał, taki powtarzający się cykl. Odchodził jak było źle w relacji z moją mamą, powracał żeby na chwilę było dobrze i znowu znikał aż do następnego powrotu. Działo się dużo i często… tak to trwało przez 11 lat.
Pewnego dnia powrócił z papierami rozwodowymi i od tego czasu rozpoczął się inny rozdział w moim życiu. Na początku było spokojniej i bardziej cicho, bezpieczniej. Cieszyłam się i smuciłam, wszystko razem ale czułam tą zmianę.
Odszedł do innej kobiety, która urodziła mu drugą córkę. Na początku mieliśmy jako taki kontakt, ale z racji tego że nasza relacja nigdy nie była trwała ani głęboka, również i tym razem nie trwało to długo.
Był nawet moment, kiedy pomyślałam, że nasza relacja jakoś się ułoży. Pewne sytuacje i okoliczności sprawiły że byliśmy sobie bliżsi, może jednak pozornie bo próba naprawy tej relacji zakończyła się ogromnym fiaskiem.
Poznałam swoją siostrę jak była cudownym, małym dzieckiem, szczerym i otwartym na świat oraz ludzi. To był krótki moment, gdzie chyba chciałam sprawdzić jak ona ma się z nim w tej ojcowskiej relacji. Ciekawe, bo nigdy nie czułam zazdrości chociaż do tej pory to ja byłam tą jedyną jego córką.
Nie czułam niczego, bo sobie nigdy na to nie pozwoliłam – taka jest prawda, wyparłam, stłumiłam i odepchnęłam to czego zmienić nie potrafiłam a zbyt bardzo bolało żeby na tamten czas to zrozumieć i zaakceptować. Umysł i nasze ciało są naszymi najlepszymi przyjaciółmi i dbają żebyśmy „przetrwali” bez względu na okoliczności.

20 lat bez ojca, bez dziadka i żadnego innego archetypu męskiego w moim życiu zrobiło swoje.
Na pierwsze efekty tego w co uwierzyłam nie było trzeba czekać długo ale wiele lat zajęło mi dostrzeżenie tego w sposób świadomy, że to co się dzieje ma związek z nim, z moim tatą.
Co poczułam wtedy kiedy odszedł na poważnie, z tym papierem i już do innej rodziny? Poczułam, że coś jest ze mną nie tak skoro mnie zostawił, a po tym jak nasz kontakt się urwał byłam już tego pewna na 100%, skoro własny ojciec nie chce mieć ze mną kontaktu a może mieć „normalny” kontakt z drugą córką. Wtedy też poczułam się odrzucona, ale to jeszcze nie wtedy poczułam to świadomie. To sytuacje na zewnątrz pokazywały mi w co wierzę w głębi siebie.
W każdej mojej relacji z mężczyzną dzisiaj już świadomie mogę odnaleźć ten schemat z dzieciństwa. Każdy mężczyzna bez względu czy to odchodziłam ja, czy on, zawsze mnie odrzucał i zostawiał w dosłowny lub symboliczny sposób a w tle był ktoś ważniejszy.

Dzisiaj z perspektywy czasu widzę to jak na dłoni, począwszy od nastoletnich zakochań po związki tak trwałe jak miało nim być moje małżeństwo. I nie chodzi tutaj o mężczyzn, że coś z nimi jest nie tak. Pytanie z jakiego powodu takich czy innych ludzi przyciągamy do naszego życia? Z jakiego powodu musimy ciągle odgrywać te same scenariusze z ewentualną zmianą teatru i obsady?
Odpowiedź brzmi: co wewnątrz to i na zewnątrz, nawet jeżeli łatwo się tylko mówi to masz to w co wierzysz, że możesz mieć. Tak jak ja wiele lat temu uwierzyłam, że coś ze mną jest nie tak, że nie można mnie kochać i akceptować taką jaką jestem i że zawsze jest ktoś lepszy i nawet nie warto z tym walczyć – chociaż w życiu nie warto z niczym walczyć – ani nawet się do tego stawić.

Co chcę przez to powiedzieć?

W momencie życia, w którym jestem, po miesiącach a już nawet latach intensywnej pracy nad sobą wiem, że to wszystko jest we mnie, te schematy, przekonania i emocje, które odpalają się w określonych sytuacjach są we mnie, nie w kimś innym. Jakie przekonania, emocje mam na myśli? Lęk przed odrzuceniem, brak wiary w to że związek może trwać do przysłowiowej „grobowej deski”, brak zaufania,
poczucie bycia niewystarczająco dobrą, podejrzliwość i wiele innych. Uświadomienie sobie i zaakceptowanie, że to wszystko jest nie w tym mężczyźnie, który odrzuca, tylko we mnie. Ludzie są lustrem, w którym możemy się przyglądać sobie i jeżeli tak podejdziemy do życia i różnych okoliczności to nawet najtrudniejsze sytuacje mogą być przepiękną lekcją dla nas i drogą do poznania siebie.

To jest klucz, żeby przestać próbować zmieniać innych a zacząć pracować nad sobą i nad naszą częścią odpowiedzialności,
tak jak ja wzięłam odpowiedzialność za swoje życie w swoje ręce.

Czy to znaczy, że ten mój tata jest cudowny, kochany i powinnam mu postawić pomnik za taką postawę? Nie, to nie oznacza że będę go próbowała bronić czy tłumaczyć, bo to znowu byłaby próba niedopuszczenia do siebie tej prawdy, że zniknął z mojego życia.
Tak, to jest fakt, nie mam z nim kontaktu i na chwilę obecną akceptuję, że tak jest bez próby zmieniania tego, bo wierzę że wszystko jest właściwe takie jakie jest. Ale czy ten fakt ma determinować całe moje życie? Czy to że mężczyzna, który był nieudolny w swojej roli ojca ma mieć jedyny wpływ na moje relacje z mężczyznami? I ostatnie, czy życie kończy się na relacjach z rodzicami? Odpowiedź brzmi: NIE.

Jako dzieci wierzymy we wszytko co mówią i pokazują nam swoim zachowaniem rodzice, są dla nas bogami, im jesteśmy młodsi tym większymi. To jakby pierwotny software naszego mózgu ale oprogramowanie jak każde można zaktualizować, wymienić, ulepszyć. Wchodząc w dorosłe życie sami już mamy świadomość, że nie wszystko jest tylko czarne albo białe, że życie ma mnóstwo odcieni a nasi rodzice to tylko ludzie ze swoim bagażem doświadczeń, wzorów i programów bardziej lub mniej doskonałych, które czasami częściej szkodzą niż pomagają.
Ta prawda objawiona nie zstąpiła na mnie pewnego dnia tylko jest wynikiem mojej pracy nad sobą, zgłębianiem wielu różnych dziedzin a przede wszystkim stawienia się twarzą w twarz do tego, że to jest moja prawda, w to wierzę, i z tego powodu mam tak a nie inaczej w życiu.

Wiem, że jest wśród nas wiele osób z podobną a może nawet taką samą historią ale są i tacy, na których takie przeżycia z dzieciństwa nie będą miały wpływu bo każdy z nas jest inny, ma inny system wartości, inny próg wrażliwości i emocjonalności. Więc być może nawet ci, którzy mają podobną historię do mojej nie będą w stanie się z tym utożsamić.

Żeby dokopać się do tej prawdy na swój temat, w którą wierzyłam od tak wielu lat musiałam zdjąć wiele cieńszych warstw na zewnątrz, które bardziej związane były z relacją z moją mamą ale temat ten być może poruszę w innych wpisach na tej stronie.

Dla tych wszystkich, którzy widzą w sobie schematy, przekonania które pracują u nich od dzieciństwa albo czują że coś jest na rzeczy a nie potrafią się do tego dostać polecam z całego serca pracę z emocjami, naprawdę w każdej postaci. Dostęp do emocji mamy zawsze, w każdym momencie naszego życia, są naszym kompasem w tym świecie. Bez względu na to czy to jest praca z ciałem, czy to praca na mentalu wszystko będzie dobre i pomocne, jeżeli tylko podejmiemy decyzję że jesteśmy gotowi na zmianę i życie po „swojemu”.
Moja rzetelna i świadoma praca rozpoczęła się od coachingu, zaczęłam od lektury M. Bennewicza, następnie ukończyłam studia podyplomowe w tym zakresie. Korzystałam z takich metod jak EFT (
ang. Emotional Freedom Techniques), Radykalne Wybaczanie, Technika Uwalniania dr David R. Hawkins’a i wszystkie te elementy oraz narzędzia wykorzystuję do dzisiaj w pracy własnej oraz na prowadzonych przeze mnie sesjach. Dodatkowo w zakresie pracy z energią osobistą korzystałam i polecam diagnostykę karmiczną i ustawienia systemowe, który pomogły mi dotrzeć do najgłębszych warstw i mocno ukrytych moich przekonań, jednak tutaj byłam tylko uczestnikiem takich spotkań. Zgłębiana przeze mnie wiedza z zakresu psychogenealogii oraz psychobiologii jest dodatkową bazą wiedzy w pracy własnej oraz innymi ludźmi i bardzo głęboko traktuje o powielaniu schematów rodzinnych oraz jak trudne dzieciństwo wpływa na dorosłość.
Przede mną warsztaty pracy z ciałem metodą Lowena i zapewne wiele innych, które odkryję w drodze do siebie i o których chętnie wam opowiem.
Duża część z tych materiałów jest dostępna za darmo w internecie w formacie pdf czy filmów na You Tube, za pozostałe narzędzia, kursy i szkolenia trzeba zapłacić. Jednak, chyba nigdy wcześniej nie mieliśmy tak łatwego dostępu do tych wszystkich możliwości, takiego ogromu wiedzy na wyciągnięcie ręki.
Jestem za to ogromnie wdzięczna 🙂

Najważniejsze jednak w tym wszystkim jest podjęcie decyzji, że stawiam się do zmiany mojego życia, do przetransformowania tego co mi nie służy bez względu na to jak bardzo nieudane dzieciństwo miałam oraz bycie konsekwentnym w dążeniu do celu jakim jest moje nowe życie wykreowane świadomie tak jak wiem, że chcę aby wyglądało.
Materiałów i wszelkich innych form pomocy jest teraz naprawdę ogrom, mnóstwo rzeczy i wydarzeń online oraz stacjonarnych.

Tutaj jeszcze jedna inspiracja do przełamywania niesłużących nam programów w podświadomości i schematów działania – medytacje Joe Dispenzy autora między innymi książki „Efekt placebo.Naukowe dowody na uzdrawiającą moc twojego umysłu”.

Tak więc, jeżeli coś Cię uwiera w twojej rzeczywistości podejmij decyzję o zmianie a kolejne kroki też się wyklarują bo energia podąża za uwagą. Jeżeli trzeba wróć do dzieciństwa, rozpoznaj i ulecz skąd to przyszło, weź swoje życie w swoje ręce i po prostu zacznij ŻYĆ tak jak tego chcesz w głębi serca. Minuta po minucie, dzień po dniu buduj nowe.
To na czym się skupiasz rośnie w siłę i staje się coraz większe
i tego życzę wszystkim stawiającym się do zmian w życiu! 🙂

Trzymam kciuki za was i za siebie na drodze zmiany!

Magda