Schematy z dzieciństwa powielane w związkach czyli życie w związku partnerskim po trudnym dzieciństwie

Bardzo często wielu z nas może podziękować rodzicom tylko
i wyłącznie za życie. Tylko tyle i aż tyle, bo życie to przecież
coś najcenniejszego co nam się przytrafia na tym ludzkim planie. Tak czasami bywa, jeżeli jest to faktem naprawdę nie ma sensu z tym walczyć, wystarczy to przyjąć, zaakceptować i pozwolić być tej historii o nas, bez szukania winnych i ofiar.
Moim rodzicom mogę podziękować za więcej niż tylko życie, ale nie będę tutaj wymieniała ich zasług bo nie o tym ma być ten artykuł. Przedstawię wam jaki wpływ relacji z rodzicami, miał u mnie na związki partnerskie. Szczególnie odniosę się do mojej relacji z tatą, który jest nieobecny w moim życiu od ponad 20 lat.
Nie pamiętam kiedy po raz pierwszy na dłużej zniknął w mojego życia, bo jedyne co pamiętam z dzieciństwa to że się pojawiał i znikał, taki powtarzający się cykl. Odchodził jak było źle w relacji z moją mamą, powracał żeby na chwilę było dobrze i znowu znikał aż do następnego powrotu. Działo się dużo i często… tak to trwało przez 11 lat.
Pewnego dnia powrócił z papierami rozwodowymi i od tego czasu rozpoczął się inny rozdział w moim życiu. Na początku było spokojniej i bardziej cicho, bezpieczniej. Cieszyłam się i smuciłam, wszystko razem ale czułam tą zmianę.
Odszedł do innej kobiety, która urodziła mu drugą córkę. Na początku mieliśmy jako taki kontakt, ale z racji tego że nasza relacja nigdy nie była trwała ani głęboka, również i tym razem nie trwało to długo.
Był nawet moment, kiedy pomyślałam, że nasza relacja jakoś się ułoży. Pewne sytuacje i okoliczności sprawiły że byliśmy sobie bliżsi, może jednak pozornie bo próba naprawy tej relacji zakończyła się ogromnym fiaskiem.
Poznałam swoją siostrę jak była cudownym, małym dzieckiem, szczerym i otwartym na świat oraz ludzi. To był krótki moment, gdzie chyba chciałam sprawdzić jak ona ma się z nim w tej ojcowskiej relacji. Ciekawe, bo nigdy nie czułam zazdrości chociaż do tej pory to ja byłam tą jedyną jego córką.
Nie czułam niczego, bo sobie nigdy na to nie pozwoliłam – taka jest prawda, wyparłam, stłumiłam i odepchnęłam to czego zmienić nie potrafiłam a zbyt bardzo bolało żeby na tamten czas to zrozumieć i zaakceptować. Umysł i nasze ciało są naszymi najlepszymi przyjaciółmi i dbają żebyśmy „przetrwali” bez względu na okoliczności.

20 lat bez ojca, bez dziadka i żadnego innego archetypu męskiego w moim życiu zrobiło swoje.
Na pierwsze efekty tego w co uwierzyłam nie było trzeba czekać długo ale wiele lat zajęło mi dostrzeżenie tego w sposób świadomy, że to co się dzieje ma związek z nim, z moim tatą.
Co poczułam wtedy kiedy odszedł na poważnie, z tym papierem i już do innej rodziny? Poczułam, że coś jest ze mną nie tak skoro mnie zostawił, a po tym jak nasz kontakt się urwał byłam już tego pewna na 100%, skoro własny ojciec nie chce mieć ze mną kontaktu a może mieć „normalny” kontakt z drugą córką. Wtedy też poczułam się odrzucona, ale to jeszcze nie wtedy poczułam to świadomie. To sytuacje na zewnątrz pokazywały mi w co wierzę w głębi siebie.
W każdej mojej relacji z mężczyzną dzisiaj już świadomie mogę odnaleźć ten schemat z dzieciństwa. Każdy mężczyzna bez względu czy to odchodziłam ja, czy on, zawsze mnie odrzucał i zostawiał w dosłowny lub symboliczny sposób a w tle był ktoś ważniejszy.

Dzisiaj z perspektywy czasu widzę to jak na dłoni, począwszy od nastoletnich zakochań po związki tak trwałe jak miało nim być moje małżeństwo. I nie chodzi tutaj o mężczyzn, że coś z nimi jest nie tak. Pytanie z jakiego powodu takich czy innych ludzi przyciągamy do naszego życia? Z jakiego powodu musimy ciągle odgrywać te same scenariusze z ewentualną zmianą teatru i obsady?
Odpowiedź brzmi: co wewnątrz to i na zewnątrz, nawet jeżeli łatwo się tylko mówi to masz to w co wierzysz, że możesz mieć. Tak jak ja wiele lat temu uwierzyłam, że coś ze mną jest nie tak, że nie można mnie kochać i akceptować taką jaką jestem i że zawsze jest ktoś lepszy i nawet nie warto z tym walczyć – chociaż w życiu nie warto z niczym walczyć – ani nawet się do tego stawić.

Co chcę przez to powiedzieć?

W momencie życia, w którym jestem, po miesiącach a już nawet latach intensywnej pracy nad sobą wiem, że to wszystko jest we mnie, te schematy, przekonania i emocje, które odpalają się w określonych sytuacjach są we mnie, nie w kimś innym. Jakie przekonania, emocje mam na myśli? Lęk przed odrzuceniem, brak wiary w to że związek może trwać do przysłowiowej „grobowej deski”, brak zaufania,
poczucie bycia niewystarczająco dobrą, podejrzliwość i wiele innych. Uświadomienie sobie i zaakceptowanie, że to wszystko jest nie w tym mężczyźnie, który odrzuca, tylko we mnie. Ludzie są lustrem, w którym możemy się przyglądać sobie i jeżeli tak podejdziemy do życia i różnych okoliczności to nawet najtrudniejsze sytuacje mogą być przepiękną lekcją dla nas i drogą do poznania siebie.

To jest klucz, żeby przestać próbować zmieniać innych a zacząć pracować nad sobą i nad naszą częścią odpowiedzialności,
tak jak ja wzięłam odpowiedzialność za swoje życie w swoje ręce.

Czy to znaczy, że ten mój tata jest cudowny, kochany i powinnam mu postawić pomnik za taką postawę? Nie, to nie oznacza że będę go próbowała bronić czy tłumaczyć, bo to znowu byłaby próba niedopuszczenia do siebie tej prawdy, że zniknął z mojego życia.
Tak, to jest fakt, nie mam z nim kontaktu i na chwilę obecną akceptuję, że tak jest bez próby zmieniania tego, bo wierzę że wszystko jest właściwe takie jakie jest. Ale czy ten fakt ma determinować całe moje życie? Czy to że mężczyzna, który był nieudolny w swojej roli ojca ma mieć jedyny wpływ na moje relacje z mężczyznami? I ostatnie, czy życie kończy się na relacjach z rodzicami? Odpowiedź brzmi: NIE.

Jako dzieci wierzymy we wszytko co mówią i pokazują nam swoim zachowaniem rodzice, są dla nas bogami, im jesteśmy młodsi tym większymi. To jakby pierwotny software naszego mózgu ale oprogramowanie jak każde można zaktualizować, wymienić, ulepszyć. Wchodząc w dorosłe życie sami już mamy świadomość, że nie wszystko jest tylko czarne albo białe, że życie ma mnóstwo odcieni a nasi rodzice to tylko ludzie ze swoim bagażem doświadczeń, wzorów i programów bardziej lub mniej doskonałych, które czasami częściej szkodzą niż pomagają.
Ta prawda objawiona nie zstąpiła na mnie pewnego dnia tylko jest wynikiem mojej pracy nad sobą, zgłębianiem wielu różnych dziedzin a przede wszystkim stawienia się twarzą w twarz do tego, że to jest moja prawda, w to wierzę, i z tego powodu mam tak a nie inaczej w życiu.

Wiem, że jest wśród nas wiele osób z podobną a może nawet taką samą historią ale są i tacy, na których takie przeżycia z dzieciństwa nie będą miały wpływu bo każdy z nas jest inny, ma inny system wartości, inny próg wrażliwości i emocjonalności. Więc być może nawet ci, którzy mają podobną historię do mojej nie będą w stanie się z tym utożsamić.

Żeby dokopać się do tej prawdy na swój temat, w którą wierzyłam od tak wielu lat musiałam zdjąć wiele cieńszych warstw na zewnątrz, które bardziej związane były z relacją z moją mamą ale temat ten być może poruszę w innych wpisach na tej stronie.

Dla tych wszystkich, którzy widzą w sobie schematy, przekonania które pracują u nich od dzieciństwa albo czują że coś jest na rzeczy a nie potrafią się do tego dostać polecam z całego serca pracę z emocjami, naprawdę w każdej postaci. Dostęp do emocji mamy zawsze, w każdym momencie naszego życia, są naszym kompasem w tym świecie. Bez względu na to czy to jest praca z ciałem, czy to praca na mentalu wszystko będzie dobre i pomocne, jeżeli tylko podejmiemy decyzję że jesteśmy gotowi na zmianę i życie po „swojemu”.
Moja rzetelna i świadoma praca rozpoczęła się od coachingu, zaczęłam od lektury M. Bennewicza, następnie ukończyłam studia podyplomowe w tym zakresie. Korzystałam z takich metod jak EFT (
ang. Emotional Freedom Techniques), Radykalne Wybaczanie, Technika Uwalniania dr David R. Hawkins’a i wszystkie te elementy oraz narzędzia wykorzystuję do dzisiaj w pracy własnej oraz na prowadzonych przeze mnie sesjach. Dodatkowo w zakresie pracy z energią osobistą korzystałam i polecam diagnostykę karmiczną i ustawienia systemowe, który pomogły mi dotrzeć do najgłębszych warstw i mocno ukrytych moich przekonań, jednak tutaj byłam tylko uczestnikiem takich spotkań. Zgłębiana przeze mnie wiedza z zakresu psychogenealogii oraz psychobiologii jest dodatkową bazą wiedzy w pracy własnej oraz innymi ludźmi i bardzo głęboko traktuje o powielaniu schematów rodzinnych oraz jak trudne dzieciństwo wpływa na dorosłość.
Przede mną warsztaty pracy z ciałem metodą Lowena i zapewne wiele innych, które odkryję w drodze do siebie i o których chętnie wam opowiem.
Duża część z tych materiałów jest dostępna za darmo w internecie w formacie pdf czy filmów na You Tube, za pozostałe narzędzia, kursy i szkolenia trzeba zapłacić. Jednak, chyba nigdy wcześniej nie mieliśmy tak łatwego dostępu do tych wszystkich możliwości, takiego ogromu wiedzy na wyciągnięcie ręki.
Jestem za to ogromnie wdzięczna 🙂

Najważniejsze jednak w tym wszystkim jest podjęcie decyzji, że stawiam się do zmiany mojego życia, do przetransformowania tego co mi nie służy bez względu na to jak bardzo nieudane dzieciństwo miałam oraz bycie konsekwentnym w dążeniu do celu jakim jest moje nowe życie wykreowane świadomie tak jak wiem, że chcę aby wyglądało.
Materiałów i wszelkich innych form pomocy jest teraz naprawdę ogrom, mnóstwo rzeczy i wydarzeń online oraz stacjonarnych.

Tutaj jeszcze jedna inspiracja do przełamywania niesłużących nam programów w podświadomości i schematów działania – medytacje Joe Dispenzy autora między innymi książki „Efekt placebo.Naukowe dowody na uzdrawiającą moc twojego umysłu”.

Tak więc, jeżeli coś Cię uwiera w twojej rzeczywistości podejmij decyzję o zmianie a kolejne kroki też się wyklarują bo energia podąża za uwagą. Jeżeli trzeba wróć do dzieciństwa, rozpoznaj i ulecz skąd to przyszło, weź swoje życie w swoje ręce i po prostu zacznij ŻYĆ tak jak tego chcesz w głębi serca. Minuta po minucie, dzień po dniu buduj nowe.
To na czym się skupiasz rośnie w siłę i staje się coraz większe
i tego życzę wszystkim stawiającym się do zmian w życiu! 🙂

Trzymam kciuki za was i za siebie na drodze zmiany!

Magda

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *